chleb-graham-na-drozdzach-1

Chleb graham na drożdżach

Po kilku nie do końca satysfakcjonujących mnie próbach upieczenia drożdżowego razowca z mąki żytniej, stwierdziłam, że mam chwilowo focha na żytnią, a biorę się za pszenną pełnoziarnistą, która jest mniej humorzasta :D. Chleb graham na drożdżach wychodzi naprawdę fajny, ładnie wyrasta, nie kruszy się podczas krojenia i jest bardzo smaczny. Co ważne, w całości składa się z mąki typu 1850. Ja kupuję mąkę w dyskoncie na L, bo jest drobniutko zmielona, co ułatwia robienie z niej ciasta.

Cztery ważne sprawy a propos robienia tego chleba:

  • ważna jest odpowiednia temperatura wody, w której rozpuszczamy drożdże i potem wodę o tej samej temperaturze dodajemy do ciasta – ciasto jest „od razu” ciepłe i szybko rośnie
  • przy drożdżowych ciastach z mąk pełnoziarnistych ważne jest, żeby poświecić trochę więcej czasu na ich zagniatanie niż przy ciastach z białej mąki
  • polecam metodę podwójnego wyrastania ciasta – tzn. raz po zagnieceniu, potem je mieszamy, przekładamy do formy i w formie wyrasta po raz drugi; dzięki temu otrzymujemy lepszą strukturę ciasta
  • chleb wkładamy do nagrzanego piekarnika; ja wolę chleb z cienką, delikatną skórką, więc piekę go od samego początku w temperaturze 180°C; piekąc początkowo w wyższej temperaturze otrzymamy grubszą skórkę

Uff, no to się rozpisałam na temat pieczenia chleba, jakbym była zawodowym piekarzem… Po tak długim wstępie może Wam się wydawać, że to coś strasznie skomplikowanego, a on jest naprawdę prosty do zrobienia. Mam nadzieję, że moje rady się Wam przydadzą i wkrótce triumfalnie wyciągniecie własnoręcznie zrobiony chleb z piekarnika.

Składniki:

na 1 spory bochenek (po upieczeniu 700 g) – 16 kromek

  • 400 g mąki graham (pszenna typ 1850)
  • 350 ml wody
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka soli

Wykonanie:

1. Drożdże rozmieszać z 1 łyżeczką mąki i 100 ml ciepłej wody (woda nie może być za gorąca; temperaturę wody można sprawdzić wkładając do niej palec. Jeżeli jesteśmy w stanie bez problemu wytrzymać kilka sekund, to temperatura jest ok). Zostawić na około 15 minut, żeby drożdże „ruszyły”.

2. W misce rozmieszać mąkę z solą, wlać zaczyn i pozostałe 250 ml wody (również ciepłej!). Zagnieść ciasto mieszając około 5 minut. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na około pół godziny.

3. Ciasto przemieszać, przełożyć do formy (u mnie keksówka silikonowa o wymiarach 14×25 cm). Metalową formę warto wyłożyć papierem do pieczenia. Zostawić do wyrośnięcia na kolejne pół godziny.

4. Nagrzać piekarnik do 180°C. Wyrośnięty chleb włożyć do nagrzanego piekarnika i piec około 45 minut.

1 kromka (ważąca 45 g) dostarcza:

zupa-z-soczewica-i-pomidorami-po-indyjsku-4

Zupa z soczewicą i pomidorami po indyjsku

Muszę przyznać, że postawiliście mi nie lada wyzwanie ?. Na Facebooku spytałam Was, jaki przepis interesowałby Was najbardziej. I posypały się odpowiedzi, wśród którym prym wiodły zupy. Ale pomiędzy tymi zupami przewijały się odpowiedzi, żeby było coś szybkiego, coś jednogarnkowego, odpowiedniego dla insulinoopornych. Czytałam te Wasze odpowiedzi z coraz większym bananem na gębie ?. Bo mam coś, co zadowoli wszystkich! A przynajmniej większość ?. Oto i ona – zupa z soczewicą i pomidorami po indyjsku, która z powodzeniem może stanowić samodzielny posiłek.

Moja przygoda z indyjskimi smakami zaczęła się parę lat temu od curry z kalafiora i… przepadłam bez reszty ?. Regularnie sięgam po orientalne przyprawy, zakochałam się w kuminie, kolendrze zarówno w postaci nasion, jak i natki, garam masala, kurkumie… Sypię je totalnie na oko ? i zawsze wychodzi pysznie. Dlatego nie podaję ilości przypraw – każdy ma trochę inny gust, jedni wolą bardziej na ostro, inni łagodniejsze smaki, a naprawdę można je dodawać na wyczucie.

Was też ciągnie do indyjskich klimatów w kuchni? Wypróbujcie szakszukę z papryką i kolendrą, kotleciki z komosy i tofu po indyjsku, curry z serem Paneer i warzywami i znajdzie się jeszcze trochę przepisów w tym guście na blogu ?

 

 

Składniki:

na około 2 litry zupy

  • 200 g czerwonej soczewicy
  • 3 średnie marchewki (300 g)
  • 1 korzeń pietruszki (100 g)
  • 1 średnia cebula (100 g)
  • 1 puszka pomidorów (400 g)
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego (50 g)
  • przyprawy:
    • kumin
    • gałka muszkatołowa
    • imbir
    • pieprz
    • kurkuma
    • cynamon
    • rozgniecione nasiona kolendry
    • garam masala
    • sól
  • olej rzepakowy nierafinowany
  • natka kolendry do posypania

 

Wykonanie:

  1. Marchewkę, pietruszkę i cebulę obrać i pokroić w kostkę. Wrzucić do garnka, dodać soczewicę, pomidory i wlać wody tyle, żeby warzywa lekko wystawały. Zagotować i od momentu, jak woda zacznie wrzeć gotować 10 minut.
  2. Rozmieszać koncentrat z przyprawami i paroma łyżkami wody do uzyskania konsystencji pasty. Dodać do zupy razem z pomidorami, wymieszać i gotować jeszcze około 5 minut.
  3. W razie potrzeby dolać jeszcze trochę wody. Przed podaniem polecam wymieszać z nierafinowanym olejem rzepakowym, a na talerzach posypać świeżą posiekaną natką kolendry.

 

poradnik-czytania-etykiet-mockup

„Poradnik czytania etykiet dla insulinoopornych” – e-book

Jupi! Mój kolejny e-book już jest dostępny! 😀 Tym razem jest to „Poradnik czytania etykiet dla insulinoopornych”, który napisałam dla Fundacji Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie.

 

Znajdziecie w nim wskazówki:

  • na co zwracać uwagę czytając skład – jakich składników unikać, jakie wybierać;
  • na co zwracać uwagę czytając tabelki wartości odżywczej, jak to rozumieć, jak połączyć z informacjami zawartymi w składzie produktów;
  • oznaczenia żywieniowe – co oznaczają określenia typu „wysoka zawartość ….”, „źródło …..”, „lekki” itd.;
  • plus ćwiczenia i informacje, na jakie określenia na opakowaniach nie dać się złapać 😉

Jest on napisany z myślą o osobach z insulinoopornością, ale większość zasad jest uniwersalnych i mogą je stosować wszyscy, którzy chcą się zdrowo odżywiać.

[mks_button size=”large” title=”Przejdź do sklepu” style=”rounded” url=”https://insulinoopornosc.com/produkt/ksiazka-pdf/” target=”_self” bg_color=”#ffa310″ txt_color=”#FFFFFF” icon=”fa-external-link” icon_type=”fa” nofollow=”0″]

Mockup: mockuper.net; grafika: pixabay.com

curry-z-serem-paneer-i-warzywami-1

Curry z serem Paneer i warzywami

Dorwałam seer ser Paneer i nie zawaham się go użyć! Cóż to takiego? To indyjski ser o konsystencji twardego twarogu, bardzo delikatny w smaku – podobny jak twaróg właśnie, tylko mniej kwaśny. Skoro to składnik kuchni indyjskiej, to jego wykorzystanie mogło być tylko jedno! ? Curry z serem Paneer i warzywami. Tym razem postanowiłam bardziej pokombinować i jako dodatek do curry zrobiłam pełnoziarniste pity zamiast zazwyczaj używanego przeze mnie ryżu. Noooormalnie niebo w gębie! Hmmm, nie do końca niebo, bo jak na niebo to trochę zbyt pikantne ?

Ja jestem generalnie zakochana w curry – takim curry bardziej w stylu indyjskim niż tajskim – gdzie sos tworzą pomidory z przyprawami, a nie mleczko kokosowe. Takie potrawy przygotowuję szczególnie zimą (chociaż akurat w tym roku mamy piękną wiosnę zamiast zimy ?). To jest takie bogactwo smaków i aromatów, no i kolorów jeszcze! Genialne! ?

Nie do wiary, będzie curry! ?

 

 

Składniki:

na 3 porcje

  • 1 kostka sera Paneer (200 g)*
  • 1 duża cebula (150 g)
  • 3 średnie marchewki (300 g)
  • 1 duża papryka (200 g)
  • 1 puszka krojonych pomidorów (400 g)
  • ¼ opakowania mrożonego groszku (100 g)
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego (50 g)
  • przyprawy:
    • garam masala
    • kurkuma
    • imbir
    • gałka muszkatołowa
    • kmin rzymski (kumin)
    • nasiona kolendry
    • cynamon
    • pieprz
  • 1 łyżka oleju rzepakowego (10 g)
  • natka kolendry

*zdaję sobie sprawę z tego, że ser Paneer nie jest łatwo dostępnym produktem ?. Z powodzeniem możecie go zastąpić naturalnym tofu.

 

Wykonanie:

  1. Cebulę obrać i pokroić (ja pokroiłam w paski). Paprykę umyć, wyciąć gniazda nasienne i pokroić (u mnie też paski). Marchewkę obrać i pokroić w cienkie półplasterki.
  2. Na patelni rozgrzać łyżkę oleju i zeszklić cebulę. Dorzucić paprykę, marchewkę i pomidory. Dusić około 5 minut.
  3. Rozmieszać koncentrat ze wszystkimi przyprawami i wodą do uzyskania konsystencji sosu. Dolać do warzyw i dokładnie wymieszać. Dusić kolejne 5 minut.
  4. Ser pokroić i dodać do warzyw razem z zamrożonym groszkiem. Dusić około 3 minut, żeby groszek się rozmroził.
  5. Podawać posypane posiekaną natką kolendry. Ja zrobiłam do tego curry pełnoziarniste pity, ale dobrze będzie pasował też brązowy albo pełnoziarnisty ryż.

 

owsiane-muffinki-z-nadzieniem-rozanym-1

Owsiane muffinki z nadzieniem różanym

Jako, że Tłusty Czwartek już za 2 dni, to mam dla Was zdrowszą alternatywę dla tradycyjnie jedzonych w ten dzień pączków. Owsiane muffinki z nadzieniem różanym są naprawdę proste do zrobienia i jest w nich dużo tego, co w pączkach najlepsze – czyli nadzienia oczywiście ?. Dobre nadzienie jest prawdziwym sercem pączków. Dla mnie ideałem jest nadzienie robione przez moją Mamę do domowej roboty pączków – z domowymi powidłami i konfiturą z własnoręcznie zbieranych płatków róży. Jako, że nie mam ani jednego ani drugiego, to wykorzystałam suszone śliwki i sklepową konfiturę z prostym składem. Tak, to jest ten smak! Takie nadzienie to ja lubię, a nie byle jaką marmoladę tak przesłodzoną, że za Chiny nie da się zgadnąć, jakie owoce wykorzystano do jej zrobienia. Jeżeli też jesteście zdania, że w dobrym pączku najważniejsze jest wnętrze, to te owsiane muffinki z nadzieniem owsianym na pewno Wam podpasują!

 

 

Składniki:

na 12 sztuk

  • 200 g mąki owsianej
  • 200 ml mleka / napoju roślinnego + 3 łyżki dodatkowo
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50 g erytrolu
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (20 g)
  • 2 łyżki konfitury z płatków róży (50 g)
  • 150 g suszonych śliwek

 

Wykonanie:

  1. Śliwki zalać wrzątkiem i zostawić do namoczenia. Odsączyć zachowując wodę z moczenia. Zmiksować do konsystencji gęstej masy (tak, żeby nabrana na łyżeczkę zachowywała swój kształt) dolewając w miarę potrzeb wodę z moczenia. Wymieszać z konfiturą.
  2. W misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i erytrolem. W drugim naczyniu rozmieszać mleko (200 ml) z olejem, wlać do suchych składników i wymieszać łyżką.
  3. Piekarnik nastawić na 170°C. Na dno foremek na muffinki (polecam silikonowe) nakładać po płaskiej łyżce ciasta. Następnie na środku nakładać po czubatej łyżeczce nadzienia tak, żeby nie dotykało do brzegów foremki.
  4. Zazwyczaj w międzyczasie ciasto mocno zgęstnieje, więc warto je trochę rozrzedzić mlekiem (około 3 łyżki). Nakładać ciasto do foremek tak, żeby przykryło nadzienie. Można spokojnie nakładać prawie pełne foremki, muffinki właściwie nie rosną podczas pieczenia.
  5. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec około 25 minut.

 

 

1 muffinka (z użyciem mleka krowiego 1,5%) dostarcza:

pelnoziarniste-pity-1

Pełnoziarniste pity

Postanowiłam zaszaleć kulinarnie i zrobić jako dodatek do curry indyjskie chlebki naan, oczywiście z mąki pełnoziarnistej. Wszystko szło świetnie, ciasto miało dobrą konsystencję, ładnie wyrosło, z wałkowaniem też nie było problemu, no może poza tym, że mało okrągłe mi te placki wyszły ?. No to pieczemy! I… kapota… Chlebki naan nie wyszły… Za to uzyskałam wspaniałe pełnoziarniste pity ?. Moja mina musiała być bezcenna, kiedy zajrzałam do piekarnika i zamiast placków ujrzałam coś bardziej przypominającego baloniki ?.

Poczytałam coś tam w internecie, jak się te chlebki naan robi, resztę postanowiłam improwizować (no przecież to tylko placki!). Nic to, może następnym razem uda mi się zrobić chlebki. Tym razem wyszły pity. A że wyszły naprawdę pyszne, to po prostu pośmiałam się z siebie i zabrałam za jedzenie. Domowe pełnoziarniste pity – to da się zrobić! ?

U mnie te pity stanowiły towarzystwo dla curry z serem Paneer i warzywami. Pyszności, polecam!

 

 

Składniki:

na 6 sztuk

  • 300 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • ½ łyżeczki soli
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (20 g)
  • 15 g drożdży
  • 100 ml mleka
  • ok. 200 g jogurtu naturalnego

 

Wykonanie:

  1. Mleko podgrzać tak, żeby było ciepłe, ale nie gorące. Dodać pokruszone drożdże i 1 łyżeczkę mąki. Dokładnie wymieszać i zostawić na 10-15 minut, żeby drożdże „ruszyły”
  2. W misce wymieszać mąkę z solą, dodać olej, zaczyn i zacząć wyrabiać ciasto dodając stopniowo jogurt. Ilość jogurtu może być różna zależnie od jego gęstości i tego, ile płynu wchłonie mąka. Ciasto powinno mieć taką konsystencję, żeby kleiło się do rąk, ale nie kleiło do miski. Ciasto wyrabiać około 5 minut.
  3. Ciasto przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia, powinno mniej więcej podwoić swoją objętość. Ja stawiam miskę z ciastem na naczyniu z gorącą wodą, wtedy ładnie rośnie.
  4. Wyrośnięte ciasto ponownie zagnieść. Podzielić na 6 części. Kawałki ciasta obtaczać w mące i wałkować na grubość około 0,5 cm. Gotowe placki zostawić do lekkiego wyrośnięcia.
  5. Nagrzać piekarnik razem z blachą i papierem / matą do pieczenia do temperatury 200-220°C. Na rozgrzaną blachę wykładać placki i piec około 5 minut. W czasie pieczenia powinny „napompować się” powietrzem ⇒ mniej więcej TAK; niestety w piekarniku ciemno, więc zdjęcie nie wyszło najlepiej i dlatego nie wstawiam go do wpisu.
  6. Upieczone pity przykryć ściereczką, żeby pozostały miękkie.

P.S. Można zrobić więcej pit na raz i zamrozić. Mrożą się bez problemu ?

 

 

1 pita dostarcza:

komosanka-a-la-ciasto-marchewkowe-1

Komosanka à la ciasto marchewkowe

Dzisiejsza propozycja to ciasto marchewkowe w wersji śniadaniowej ?. W ramach urozmaicenia od wszędobylskich płatków owsianych tym razem wykorzystałam komosę ryżową, stąd też nazwa tego dania – bo to taka „owsianka” tylko z komosy. Podpowiem Wam, że ta komosanka à la ciasto marchewkowe bardzo dobrze smakuje na drugi dzień, kiedy smaki się wzajemnie przenikną i połączą. Dlatego możecie zrobić ją dzień wcześniej i rano tylko podgrzać albo zabrać na drugie śniadanie albo zrobić podwójną porcję i będzie na 2 dni. Komosanka jest słodka od marchewki i suszonych moreli. Ja jakiś czas temu przerzuciłam się na te „brzydkie”, niesiarkowane morele, które mało atrakcyjny wygląd nadrabiają smakiem i to z nawiązką! Są taaakie słodkie i pyszne, naprawdę polecam! ? Możecie morele zastąpić daktylami czy rodzynkami.

Taka komosanka dobrze mi pasuje do tej pory roku, bo raz, że są w niej korzenne przyprawy, a dwa – z powodu marchewki, która jest moim podstawowym warzywem w zimie. Czy tylko ja zimą przedawkowuję marchewkę…? ?

 

 

Składniki:

na 1 porcję

  • 50 g komosy ryżowej (quinoa)
  • 1 szklanka mleka / niesłodzonego napoju roślinnego (250 g)
  • 1 średnia marchewka (ok. 100 g)
  • 2 duże suszone morele (20 g; bardzo polecam niesiarkowane)
  • cynamon i przyprawa do piernika (bez mąki i cukru w składzie) – ilość wedle uznania
  • 1 łyżka orzechów włoskich (10 g)

 

Wykonanie:

  1. Marchewkę obrać i zetrzeć na drobnej tarce. Morele pokroić w drobną kostkę
  2. Komosę wypłukać na sicie pod bieżącą wodą. Wrzucić do garnka, wlać mleko, dodać marchewkę i morele i gotować 15 minut. Wyłączyć, dodać przyprawy, wymieszać i zostawić pod przykryciem na 5-10 minut, żeby quinoa wchłonęła jeszcze trochę płynu.
  3. Posypać z wierzchu posiekanymi orzechami.

 

 

1 porcja (z użyciem mleka krowiego 1,5%) dostarcza:

domowy-marcepan-na-Walentynki-1

Domowy marcepan na Walentynki

Z myślą o jutrzejszym Święcie Zakochanych przygotowałam dla Was przepis na walentynkową słodyczdomowy marcepan obtoczony w różowym pudrze z liofilizowanych truskawek ?. Wydaje Wam się, że zrobienie domowego marcepana to na pewno coś strasznie trudnego? Nic bardziej mylnego ?. Marcepan to przecież zmielone migdały z cukrem. Ja zamiast cukru dałam erytrol. Jako, że wszystkie składniki trzeba zmielić, to konieczny będzie młynek i właściwie to cała filozofia ?.

A skąd ten różowy kolor? To zmielone (przecież mówiłam, że w tym przepisie jest dużo mielenia) kawałki liofilizowanych truskawek. Truskawki kojarzą się z Walentynkami, bo są uznawane za afrodyzjak ?. Ale liofilizowane? Cóż to jest? Liofilizacja to metoda suszenia, która polega na tym, że produkt najpierw zamrażamy, następnie umieszczamy w pojemniku specjalnego urządzenia, w którym obniżamy ciśnienie. Przy niskim ciśnieniu zamrożona woda przechodzi bezpośrednio ze stanu stałego (lód) w stan gazowy (czyli para wodna). W efekcie otrzymujemy produkt całkowicie pozbawiony wody mający strukturę jakby kruchej gąbki (bardzo lekkiej).

Ale, ale, miało być romantycznie, walentynkowo ❤, a ja Wam tu robię wykład z fizyki ?. Liofilizowane owoce stają się coraz łatwiej dostępne, nie jest to coś, czego nie da się zdobyć – ja kupiłam je w supermarkecie.

 

 

Składniki:

na 12 kulek

  • 100 g migdałów
  • 3 łyżki erytrolu (30 g)
  • opcjonalnie: 1 łyżka Amaretto albo aromat migdałowy
  • ½ opakowania liofilizowanych truskawek (6 g)

 

Wykonanie:

  1. Migdały zalać wrzątkiem i zostawić do namoczenia. Obrać i zostawić, żeby obeschły.
  2. Erytrol zmielić na puder w młynku. Następnie zmielić migdały do uzyskania klejącej się masy. Dokładnie wymieszać z erytrolem, można na typ etapie dodać Amaretto albo aromat migdałowy, a gdyby masa nie chciała się skleić, dodać odrobinę wody.
  3. Truskawki zmielić na puder. Z masy marcepanowej lepić kulki i obtaczać w truskawkowym pudrze.

 

 

1 kulka (12 g) dostarcza:

pasta-z-grochu-z cebula-i-majerankiem-1

Pasta z grochu z cebulą i majerankiem

Tak sobie myślę, że nasz swojski groch jest bardzo niedocenianą rośliną strączkową. Ciecierzyca stała się popularna za sprawą hummusu, soczewica też zyskuje swoich zwolenników, a groch został gdzieś z tyłu. Groch to tylko do grochówki i kapusty z grochem i koniec zastosowań. A można z niego zrobić na przykład prostą pastę kanapkową. Taka pasta z grochu z cebulą i majerankiem nie wymaga nawet użycia blendera. Nie ma ona całkiem gładkiej struktury, bo zostają w niej kawałki grochu oraz cebuli. Doprawiłam ją bardzo klasycznie – majerankiem, pieprzem oraz kminem rzymskim, który można zamienić na „nasz” mielony kminek. Mnie jednak kumin bardziej odpowiada.

Dalejże, zabierajmy się za tę pastę! ?

 

 

Składniki:

na 10 porcji tj. na 10 kanapek

  • 100 g żółtego grochu w połówkach
  • 1 średnia cebula (100 g)
  • 4 łyżki oleju rzepakowego (40 g)
  • ½ łyżeczki soli
  • majeranek
  • pieprz
  • kmin rzymski

 

Wykonanie:

  1. Groch wypłukać pod bieżącą wodą, przełożyć do garnka, zalać wodą tak, żeby był przykryty i gotować do miękkości około 35 minut. Zbierać powstającą pianę, w razie potrzeby dolewać po trochu wody. Gorący groch dokładnie przemieszać, żeby się porozpadał i zostawić do wystudzenia.
  2. Cebulę obrać, pokroić w kostkę i podsmażyć na 1 łyżce oleju. Dodać do grochu razem z pozostałymi składnikami (na zimno polecam użyć oleju nierafinowanego). Wymieszać i gotowe ?.

 

 

1 porcja dostarcza:

najprostsze-kotlety-z-tofu-1

Najprostsze kotlety z tofu + buraczki w lżejszej wersji

Dzisiaj mam dla Was wpis, w którym znajdziecie 2 przepisy, bo oba są super-proste i stwierdziłam, że nie będę się rozdrabniać. Pierwszy to podpowiedź, jak zrobić najprostsze kotlety z tofu, a drugi to mój patent na tzw. zasmażane buraczki w zdrowszej wersji ?.

Kto jadł tofu, ten wie, że ma ono swój własny specyficzny smak. Po jakimś czasie można się do niego przyzwyczaić, przestaje przeszkadzać i okazuje się, że jest możliwe zjedzenie naturalnego tofu bez żadnych dodatków. Jeżeli jednak nie doszliście do takiego etapu albo zraziliście się jedząc nieumiejętnie przyrządzone tofu, to dzisiaj mam dla Was podpowiedź, co zrobić, żeby polubić tofu, a się nie narobić i nie nakombinować ?. Wystarczy jeden „magiczny” składnik, a mianowicie sos sojowy. Dzięki temu jednemu dodatkowi „bezpłciowe” naturalne tofu staje się pysznym i banalnie prostym kotletem. W sumie to miałam problem, jak to nazwać i wahałam się, czy na pewno „kotlet” jest tu dobrym określeniem. Ale nie znalazłam lepszego, chyba, że poszłabym w słowotwórstwo i określiła to jako „tofutlet” ?. Mniejsza z tego ?.

Z kolei buraczki to lżejsza wersja na pewno wszystkim znanych zasmażanych buraczków. Tradycyjna kuchnia polska lubuje się w dodawaniu wszędzie mąki z masłem i śmietany, przez co zamiast lekkich warzyw otrzymujemy ciężkie, kaloryczne, tłuste potrawy. Po co skoro można inaczej, a smakuje wcale nie gorzej?

 

 

Kotlety z tofu

  1. Poprzedniego dnia kostkę tofu pokroić na 4 kawałki – wzdłuż i w poprzek. Polać sosem sojowym – żeby dobrze wniknął w głąb tofu dobrze jest polać te duże przekrojone powierzchnie. Na kostkę tofu potrzeba około 1 łyżeczki sosu sojowego. Nie ma też co przesadzać z ilością, nie ma być koszmarnie słone.
  2. Podsmażyć na odrobinie oleju z obu stron – krótko na dosyć dużym ogniu bez przykrycia. Ma się tylko lekko zrumienić. Jeżeli będziecie za długo trzymać na patelni zrobi się suche.

 

 

Buraczki w lżejszej wersji

  1. Ugotowane buraki (gotujemy w skórce wrzucając na wrzącą wodę) wystudzi, obrać i zetrzeć na drobnej tarce. Przełożyć na patelnię razem z całym sokiem, który wypłynął podczas tarcia. Podgrzać i odparować nadmiar płynu.
  2. Doprawić odrobiną jogurtu naturalnego, soku z cytryny, pieprzu i soli.