kruche-ciasteczka-z-pestek-dyni-1

Kruche ciasteczka z pestek dyni

Jeżeli lubicie kuchenny minimalizm, to ten przepis na pewno przypadnie Wam do gustu, ponieważ składa się on tylko z… 2 składników.  Wydaje się niemożliwe, żeby zrobić kruche ciasteczka z pestek dyni i melasy karobowej, a jednak ?. Da się! Przygotowałam ten przepis na jedne z warsztatów i okazał się być hitem tych warsztatów. Ach, ten  moment gdy początkowe niedowierzanie i miny w stylu „chyba żartujesz” przeradza się w zachwyt ?. Te ciasteczka są banalnie proste, ekspresowe, parę minut i gotowe! Trzeba tylko piec je z wyczuciem, bo pieką się bardzo szybko i łatwo mogą się przypalić. Mają się lekko przyrumienić, a nie sczernieć ?. Ważne jest też, żeby miały one równą grubość. Myślę, że nawet by się dało „ciasto” na te ciasteczka rozwałkować i wykrawać różne kształty. Tylko po co, można je uformować ręką – szybciej i mniej zachodu ?.

Przyznaję, że nie jestem aż tak „genialna” i nie wpadłam na ten pomysł całkiem sama. Inspirację zaczerpnęłam z warsztatów dla osób na diecie bezglutenowej, które odbyły się kiedyś na mojej uczelni, a do których zgłosiłam się jako wolontariusz do pomocy. Z tym, że wtedy ciasteczka były robione z pestek słonecznika i syropu klonowego. Więc ja ten pomysł po prostu trochę przerobiłam. Postanowiłam wykorzystać pestki dyni, ponieważ są naprawdę bogate w składniki odżywcze jak chociażby żelazo i magnez. Warto te ciasteczka zjeść w towarzystwie jakiś owoców jako źródła witaminy C, ponieważ wtedy lepiej przyswoimy składniki mineralne zawarte w pestkach dyni i melasie.

 

 

Składniki:

na 12 sztuk

  • 100 g pestek dyni
  • około 4 łyżki (60 g) melasy karobowej

 

Wykonanie:

  1. Piekarnik nastawić na 170°C.
  2. Pestki zmielić. Wymieszać z melasą na klejącą się masę. Formować kuleczki i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Następnie spłaszczać wilgotną dłonią nadając okrągły kształt.
  3. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec w 5-7 minut zależnie od grubości – uwaga: łatwo się przypalają; wyjąć z piekarnika, gdy brzegi zaczną się rumienić. Zostawić do ostygnięcia – wtedy twardnieją.

 

 

1 ciasteczko dostarcza:

chalwowa-owsianka-z-granatem-1

Chałwowa owsianka z granatem

Owsianka to potrawa, która daje mnóstwo możliwości! Dzisiaj mam dla Was propozycję na chałwową owsiankę z pestkami granatu. Owy chałwowy smak zawdzięcza ona dodatkowi pasty sezamowej tahini i czegoś do dosłodzenia – ja użyłam erytrol, ale tutaj będzie też świetnie pasować np. melasa karobowa (zresztą robiłam kiedyś chałwę z tą melasą ?). Całości dopełniają pestki granatu, które jakoś tak fajnie komponują mi się z tahini, takie smaki kuchni bliskowschodniej. Owsianka w tej wersji łączy w sobie śniadanie z deserem ?. Generalnie jestem zwolenniczką tego, żeby owsianek nie dosładzać, żeby słodycz w nich pochodziła z samych owoców – najlepiej świeżych – ale w tym przypadku musiałam ją trochę dosłodzić, żeby smakowała odpowiednio. Od czasu do czasu można sobie takie śniadanie zafundować ?. Może macie jakieś pomysły, jakie inne owoce by się dobrze komponowały z chałwową owsianką?

 

 

Składniki:

na 1 porcję

  • 50 g płatków owsianych górskich
  • 2 łyżki tahini (20 g)
  • 1,5 łyżki erytrolu (15 g)
  • ½ szklanki jogurtu naturalnego (125 g)
  • pestki z ½ granatu (70 g)

 

Wykonanie:

  1. Płatki zalać wrzątkiem tak, żeby woda je przykryła i zostawić do namoczenia. Do jeszcze ciepłych płatków dodać erytrol, wymieszać i zostawić jeszcze na chwilę, żeby się rozpuścił.
  2. Płatki wymieszać z tahini, a następnie z jogurtem. Posypać pestkami z granatu.

 

 

1 porcja dostarcza:

hummus-z-grochu-1

Hummus z grochu

Dzisiaj mam dla Was przepis typu kuchnia fusion czyli taki misz-masz bliskowschodnio-polski – hummus z grochu. Generalnie w tradycyjnym przepisie na hummus zastąpiłam ciecierzycę naszym polskim żółtym łuskanym grochem. Hummus z grochu wychodzi cudownie kremowy, co jest dużo trudniejsze do uzyskania z wykorzystaniem ciecierzycy. Ma też bardziej słodkawy posmak. Ja się w nim zakochałam od pierwszego spróbowania! ? Pomysł przyszedł mi do głowy stąd, że ciecierzyca jest też nazywana grochem włoskim. To czemu by grochu włoskiego nie zamienić na groch polski? Pozostałe składniki, jak tahini, sok z cytryny i czosnek zostały, dlatego jest to nadal hummus, a nie pasta z grochu. Zjedzony jako dip do warzyw – marchewki, papryki, ogórka czy jeszcze innych – stanowi zdrowy, zbilansowany i bardzo sycący posiłek. I świetnie nadaje się do zabrania do pracy czy na uczelnię i spałaszowania na zimno w czasie przerwy ?.

 

 

Składniki:

na 10 porcji (tj. na 10 kanapek)

  • 100 g łuskanego żółtego grochu
  • 3 łyżki tahini (40 g)
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 5 łyżek soku z cytryny
  • około ⅔ łyżeczki soli
  • około 1 łyżeczki kminu rzymskiego (kuminu)
  • opcjonalnie: za’atar do posypania (przyprawa składająca się z sumaku, tymianku, oregano i sezamu)

 

Wykonanie:

  1. Groch wypłukać pod bieżącą wodą, wrzucić do garnka i zalać wodą około 0,5-1 cm ponad powierzchnię grochu. Gotować około 35 minut aż będzie miękki i zacznie się rozpadać – w razie potrzeby dolewając wodę. Wystudzić.
  2. Czosnek obrać i drobno posiekać. Zmiksować groch, czosnek, tahini, sok z cytryny, sól, kumin w razie potrzeby dolewając wodę do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

 

 

1 porcja dostarcza:

potrawka-meksykanska-z-fasola-i-ryzem-1

Potrawka meksykańska z fasolą i ryżem

Dzisiaj mam dla Was banalny przepis, ale wiem, że lubicie takie przepisy ?. Ja w sumie też ?. Potrawka meksykańska z ryżem i fasolą to bardzo prosty obiad, zrobienie całości trwa tyle, co gotowanie ryżu, a smakuje naprawdę super. Robiłam też kiedyś wersję z kaszką kukurydzianą zamiast ryżu (żeby było jeszcze bardziej meksykańsko ?) ale szybko pożałowałam tego pomysłu ?. Z ryżem o niebo lepsze! I zdrowsze, bo brązowy ryż jest bogaty w wartości odżywcze, czego nie można powiedzieć o kaszce kukurydzianej… Ale skończmy z moimi nieudanymi eksperymentami kulinarnymi.

Ten przepis można potraktować jako bazę do różnych zmian – mięsożercy mogą dodać dobrej jakości mięso, dobrze sprawdziłoby się też tofu, gdyby ktoś chciał wzbogacić to danie o dodatkową porcję roślinnego białka. Można dodać pokrojonego w paski selera naciowego, fani ostrych smaków mogą użyć chilli albo tabasco. Pasowałyby do tego też posiekana kolendra, pokrojone awokado, parę kropli soku z limonki na wierzchu. Zachęcam do eksperymentów – zostawcie tylko ten brązowy ryż, dobrze radzę! ?

 

 

Składniki:

  • brązowy ryż
  • papryka
  • cebula
  • czerwona fasola ugotowana lub z puszki
  • kukurydza konserwowa
  • koncentrat pomidorowy
  • olej rzepakowy
  • mielona słodka i ostra papryka
  • szczypta soli

 

Wykonanie:

  1. Ryż ugotować (około 30 minut).
  2. Cebulę i paprykę pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać niedużą ilość oleju, zeszklić cebulę. Dorzucić paprykę, w razie potrzeby dolać trochę wody i dusić aż papryka będzie al dente (około 10 minut). Dodać fasolę, kukurydzę, koncentrat, przyprawy, wymieszać i pogotować jeszcze 5 minut, żeby smaki się lepiej wymieszały.
  3. Podawać z ryżem.

 

makaron-z-fasoli-na-Halloween-1

Makaron z czarnej fasoli na Halloween

W tym roku mam dla Was przepis na upiorny makaron z czarnej fasoli na Halloween. Ten makaron o kolorze wystygniętego popiołu znajdziecie w dyskoncie spod znaku czerwonej skrzydlatej bestii w czarne kropki. Te długie popielate robale podałam z okrutnie skatowanymi na miazgę wnętrznościami krwistoczerwonych warzyw. Na wierzchu przycupnęły odrażające pająki czyhające na swoją ofiarę.

To najbardziej okrutny, najbardziej brutalny wegański przepis ever. Ostrzegam, że czytacie go na własną odpowiedzialność. Jeżeli komuś potem będą się śnić koszmary, to żeby nie było, że nie uprzedzałam.

Tak, tak, ja wiem, że halołin to takie bardzo niepolskie święto, ale czy to znaczy, że nie można sobie wtedy zjeść makaronu?? Zresztą, patrzcie, ile w tym przepisie wykorzystałam polskich składników ?. Jest nawet papryka w roli Halloweenowej dyni ?.

Zanim przejdziecie dalej, zastanówcie się, czy na pewno tego chcecie? Trzeci raz ostrzegać nie będę ?.

 

 

Upiorne składniki:

  • smolistoczarny makaron z fasoli
  • krwistoczerwona papryka
  • pomidory rosnące w blasku piekielnego ognia
  • kruczoczarne oliwki
  • szczypta magicznej soli
  • mielona słodka i diabelnie ostra papryka
  • chlust oleju ze zmaltretowanego na zimno rzepaku

 

Brutalne wykonanie:

  1. Pomidory polać ukropem i obedrzeć ze skóry. Poćwiartować na mniejsze kawałki. Na piekielnym ogniu położyć patelnię, przerzucić na nią wnętrzności pomidora, przykryć wiekiem od patelni i smażyć aż zaczną potępieńczo wyć.
  2. Paprykę chlasnąć na pół, wypatroszyć z gwiazd nasiennych i rozczłonkować dobrze naostrzonym nożem. Dołożyć do przypalanych ogniem piekielnym pomidorów, przykryć wiekiem od patelni i dusić, dusić, dusić aż wymiękną.
  3. Następnie przejść do tortur z użyciem blendera. Ostrzami owego narzędzia poszlachtować warzywa na drobne kawałeczki. Przelać z powrotem na patelnię i intensywnie przypiekać tak, żeby mocno bulgotało i parowało.
  4. Napawając się wydobywającymi się z patelni kłębami dymu i upojnym skwierczeniem nastawić w kotle wodę na makaron. Gdy osiągnie już wystarczająco wysoką temperaturę, lekko posolić i włożyć do niej makaron. Trzeba go wpychać do wrzątku brutalnie ale stopniowo, bo stawia opór. Jednak części włożone do wrzącej cieczy szybko miękną i poddają się, dzięki czemu do kotła zmieści się makaron w całości. Zmniejszyć ogień piekielny – makaron należy torturować w delikatnie tylko pyrkającej wodzie przedłużając jego agonię i sprawdzając od czasu do czasu stopień mięknięcia pod wpływem tortur. Powinno to zająć około 5-6 minut. Przecedzić.
  5. Gdy sos odparuje do konsystencji krzepnącej krwi, doprawić startą w drobny pył papryką wedle własnego gustu. Żeby nie było nudno, gotowe warzywne flaki wymieszać z olejem, dzięki czemu nabiorą głębszego smaku.
  6. Makaron przydusić warstwą sosu. Oliwki ciachać na połówki, a niektóre połówki dodatkowo pokrajać na paseczki. Ułożyć na wierzchu w kształcie odrażających ośmionożnych pająków.

Smacznego! Buuuu!

 

papryka-faszerowana-kasza-bulgur-i-soczewica-1

Papryka faszerowana kaszą bulgur i soczewicą

Papryka idealnie nadaje się do nadziewania. Ja bardzo lubię robić farsze z wykorzystaniem czerwonej soczewicy, która nadaje im kleistości. W tym przepisie papryka faszerowana jest soczewicą i kaszą bulgur. Akurat kasza i soczewica gotują się tyle samo czasu, więc najprościej ugotować je razem. Farsz doprawiłam świeżym rozmarynem, który nadaje mu cudowny aromat ?. To danie naprawdę nie jest skomplikowane, nie trzeba nic mielić ani blendować.

 

 

Składniki:

na 2 porcje

  • 2 duże papryki (460 g)
  • 100 g kaszy bulgur
  • 70 g czerwonej soczewicy
  • 2 małe pomidory (200 g)
  • 2 gałązki świeżego rozmarynu
  • ⅓ łyżeczki soli
  • pieprz

 

Wykonanie:

  1. Do garnka wsypać kaszę i soczewicę, wlać wodę około 1 cm ponad powierzchnię kaszy i soczewicy, wymieszać. Gotować około 15 minut.
  2. W międzyczasie pomidory sparzyć, obrać ze skórki, pokroić w kostkę. Papryki umyć, przekroić na pół, wydrążyć gniazda nasienne. Rozmaryn umyć, oddzielić listki i pokroić.
  3. Piekarnik nagrzać do 180°C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
  4. Ugotowaną kaszę i soczewicę wymieszać z pomidorami, rozmarynem, solą, pieprzem. Farszem nadziać papryki. Położyć na blasze, włożyć do nagrzanego piekarnika i piec około 25 minut.

 

 

1 porcja dostarcza:

czy-jedzenie-moze-uzalezniac

Czy jedzenie może uzależniać?

Jak na studentkę psychodietetyki przystało, zajęłam się tematem z pogranicza żywienia i psychologii, mianowicie: Czy jedzenie może uzależniać?

Teoretycznie na tak postawione pytanie można odpowiedzieć jednym słowem ?. Ale chyba mnie znacie i domyślacie się, że tekst na ten temat będzie znacznie dłuższy ?. Tym artykułem zaliczyłam swój debiut na stronie Fundacji Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie, z którą współpracuję od paru miesięcy.

Zapraszam Was do lektury!

 

[mks_button size=”large” title=”Przejdź do artykułu” style=”rounded” url=”http://insulinoopornosc.com/czy-jedzenie-moze-uzalezniac/” target=”_self” bg_color=”#ffa310″ txt_color=”#FFFFFF” icon=”fa-external-link” icon_type=”fa” nofollow=”0″]
 

Zdjęcie na licencji CC0, pixabay.com.

czekoladki-z-orzechami-laskowymi-1

Czekoladki z orzechami laskowymi

Dzisiaj mam przepis, który na pewno przypadnie do gustu osobom lubiącym gorzką czekoladę – do których i ja się zaliczam… – na czekoladki z orzechami laskowymi czyli taką domową czekoladę. W tym przepisie jest to mniej gorzka gorzka czekolada niż w przepisie na czekoladki z rodzynkami i orzechami włoskimi, ponieważ dałam tutaj też trochę inuliny. Inulina to taki biały proszek (bez skojarzeń proszę ?) przypominający mleko w proszku – zarówno jeżeli chodzi o wygląd, jak i smak.

Robiąc domowe czekoladki wykorzystuję olej kokosowy ze względu na jego konsystencję – i jest to właściwie jedyny przypadek, gdy używam tego oleju. Osobiście wolę czekoladki z rafinowanym olejem kokosowym, ponieważ nie mają kokosowego posmaku. Te czekoladki trzeba przechowywać w lodówce, ponieważ olej kokosowy rozpuszcza się w niższej temperaturze niż masło kakaowe, które jest składnikiem prawdziwej czekolady. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kupić masło kakaowe i zrobić domową czekoladę z jego wykorzystaniem.

 

 

Składniki:

na około 20 czekoladek

  • 50 g kakao
  • 50 g erytrolu
  • 30 g inuliny
  • 80 g oleju kokosowego
  • około 40 szt. orzechów laskowych (40 g)

 

Wykonanie:

  1. Erytrol zmielić na puder np. w młynku.
  2. Orzechy opcjonalnie można uprażyć i zdjąć z nich skórkę – jak to zrobić dokładnie opisałam w przepisie na deser à la Monte.
  3. Dokładnie wymieszać kakao, erytrol i inulinę. Roztopić olej kokosowy i wlać do suchych składników. Dokładnie wymieszać. Dorzucić orzechy i wymieszać jeszcze raz.
  4. Przekładać do foremek – polecam silikonowe; ja tu akurat użyłam plastikowo-silikonowych foremek na kostki lodu – tak, żeby w każdej czekoladce znalazły się 2 orzechy.
  5. Wystudzić i schłodzić w lodówce parę godzin lub w zamrażalniku paręnaście minut.

 

 

1 czekoladka dostarcza:

witamina-d-rekomendacje-2018

Witamina D – rekomendacje 2018

Przyszła taka pora roku, kiedy nie wystawiamy się na działanie promieni słonecznych. Albo jest pochmurnie albo za zimno na krótkie rękawki i nogawki. To ten moment, kiedy trzeba zacząć suplementować witaminę D. Pamiętajcie o tym, że suplementacja witaminy D jest zalecana dla wszystkich – w niektórych wypadkach wystarczy suplementacja w okresie jesienno-zimowym, ale część osób powinna suplementować witaminę D przez cały rok.

Jeżeli do tej pory nie suplementowaliście witaminy D, warto oznaczyć sobie jej poziom w organizmie, a w przypadku niedoboru lekarz powinien wyznaczyć dawkę do suplementacji.

Najważniejsze informacje o zaleceniach odnośnie witaminy D przygotowałam dla Was w formie infografiki. Opierałam się na najnowszych zaleceniach polskich ekspertów w tym zakresie.

 

Witamina D – infografika

leczo-z-wedzonym-tofu-1

Leczo z wędzonym tofu

Leczo to u mnie obowiązkowa potrawa na okres późnego lata i jesieni, kiedy mamy pełno wyhodowanej w słońcu papryki i cukinii. Tradycyjnie leczo robi się z kiełbasą, więc w dzisiejszym przepisie podpowiem Wam, jak zamienić kiełbasę, żeby zrobić leczo w wersji 100% roślinnej, ale też dużo zdrowszej – bo powiedzmy sobie szczerze, że tłusta kiełbasa to nie jest najzdrowszy wybór ?. Idealnie się tutaj sprawdza wędzone tofu. Często robię też leczo z ciecierzycą, ale leczo z wędzonym tofu jest the best. Moje leczo jest zawsze pełniutkie warzyw, a tofu to tylko niewielki dodatek. Nie obsmażam tofu, dodaję je po prostu pokrojone do warzyw. Warzyw nie duszę zbyt długo, żeby się nie rozciapciały ?. Staram się, żeby były al dente, w końcu to one grają w tym daniu pierwszoplanową rolę.

Na 2 porcje daję 3 papryki, 2 nieduże cebule, 1 średnią cukinię i 1 kostkę tofu. Wychodzi naprawdę warzywnie, czyli tak, jak być powinno ?. Bardzo polecam Wam wypróbować leczo z wędzonym tofu!

 

 

Składniki:

  • papryka
  • cebula
  • cukinia
  • wędzone tofu
  • koncentrat pomidorowy
  • słodka mielona papryka
  • ostra mielona papryka
  • olej rzepakowy

 

Wykonanie:

  1. Cebulę obrać i pokroić, z papryki wyciąć gniazda nasienne i pokroić – na lubię kroić w paski.
  2. Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju, wrzucić cebulę i zeszklić. Dodać paprykę, dolać odrobinę wody i dusić około 10 minut.
  3. W międzyczasie cukinię pokroić w ćwierćplasterki, tofu w nieduże plastry. Dorzucić do warzyw, doprawić koncentratem (jeżeli jest tak gęste, że nie da się rozmieszać koncentratu, trzeba dolać trochę wody) i mieloną papryką i dusić wszystko razem jeszcze około 5 minut.
  4. I gotowe, ale jak to na leczo przystało lepiej smakuje na drugi dzień. Podawać np. z dobrym razowym chlebem.