Zupa-krem z kalarepki 1

Zupa-krem z kalarepy

Kalarepka jest świetna do chrupania na surowo i do tej pory przede wszystkim jadłam ją w takiej postaci, ewentualnie jako element zupy jarzynowej. Ale pomyślałam sobie, że ma ona znacznie większy potencjał. A że dodatkowo szukałam czegoś, co będzie szybkie, to mój wybór padł na zupę-krem. Postanowiłam nie dodawać praktycznie nic poza kalarepą, żeby nie zdominowało jej delikatnego smaku. Może ktoś ma jakieś pomysły, czym urozmaicić taką zupę, żeby podkreślić smak kalarepy, ale go nie zdominować?

Na razie wersja bardzo naturalna. Ale może czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze?

 

Do dekoracji użyłam listków kalarepy.

 

Składniki:

  • kalarepa
  • seler (niewiele; opcjonalnie)
  • sól
  • olej rzepakowy

 

Wykonanie:

  1. Warzywa umyć, obrać, pokroić.
  2. Włożyć do garnka, zalać wodą, tak, żeby lekko wystawały.
  3. Gotować aż będą miękkie. Zmiksować dolewając w razie potrzeby wody. Doprawić do smaku odrobiną soli.
  4. Na talerzu polać zupę olejem rzepakowym.
peczotto-z-botwinka-i-orzechami-wloskimi-4

Pęczotto z botwinką i orzechami włoskimi

Postanowiłam tym razem wykorzystać warzywo na czasie, jakim jest botwinka. Połączyłam ją z kaszą pęczak, która tym samym zaliczyła debiut na blogu, bo jeszcze przepisu z jej udziałem nie było. Pokombinowałam trochę z dodatkami i powstało bardzo fajne i smaczne pęczotto z botwinką. Wbrew pozorom naprawdę mało skomplikowane do przygotowania. A jako, że wszystko robi się na jednej patelni, to jest potem mało zmywania. Dodatkowo nie chce mi się gotować bulionu do dań typu risotto i kaszotto, więc używam po prostu wodę. Ale i bez tego wychodzą bardzo smaczne, więc po co się dodatkowo męczyć? ?

P.S. Polecam nie rezygnować z dodatku orzechów włoskich – robią w tym daniu świetną robotę ?

 

 

Składniki:

  • cebula
  • botwina + ewentualnie buraki, gdy te przy botwinie są bardzo małe
  • kasza pęczak
  • pieprz
  • sól
  • kwasek cytrynowy / sok z cytryny
  • olej rzepakowy
  • orzechy włoskie
  • natka pietruszki
  • opcjonalnie: płatki drożdżowe

 

Wykonanie:

  1. Cebulę i buraki obrać, cebulę pokroić w drobną kostkę, buraki również pokroić w drobną kostkę albo zetrzeć na grubej tarce, wrzucić na patelnię, wlać trochę wody i dusić pod przykryciem przez 5 minut. Dorzucić pęczak (nie płukać – dzięki temu kasza będzie bardziej kleista), wymieszać i dalej dusić pod przykryciem, od czasu do czasu dolewając wodę i mieszając.
  2. Botwinę bardzo dokładnie umyć. Oddzielnie pokroić łodyżki i liście. Posiekać orzechy i natkę pietruszki.
  3. Gdy kasza i buraki będą już prawie miękkie (po około 15-20 minutach duszenia) dodać łodyżki, a po paru minutach liście. Dusić aż zmniejszą swoją objętość. Doprawić według własnych upodobań odrobiną soli, pieprzu, kwasku cytrynowego albo soku z cytryny. Można dodać płatki drożdżowe.
  4. Gotową potrawę wyłożyć na talerz, polać olejem rzepakowym i posypać natką pietruszki i orzechami.

 

twaryzek-1

Twaryżek

W tytule posta nie ma błędu ?. To nie jest twarożek, tylko twaryżek ?.

Jak pisałam przy okazji posta a propos kuchni wegańskiej, lubię inspirować się daniami wegańskimi. Kiedyś trafiłam na pomysł na wegański twarożek zrobiony z płatków ryżowych – stąd nazwałam go „twaryżkiem”. Mimo, że inspirowałam się kuchnią roślinną, nie zrobiłam wersji wegańskiej, ale oczywiście można. Nie korzystałam z żadnego konkretnego przepisu, tylko samej idei, dlatego nie podaję źródła.

Uznałam, że robienie twarożku z płatków ryżowych jest totalnie „odjechane” ?, więc musiałam spróbować . Myślę, że naprawdę przyzwoicie imituje pierwowzór, chociaż nie twierdzę, że smakuje w 100% tak samo. Co nie znaczy, że nie ma sensu go robić. Jako dietetyk widzę kilka zalet twaryżku w porównaniu z tradycyjnym twarożkiem:

  • przede wszystkim zawiera znacznie mniej białka, którego (jak już kilkukrotnie pisałam) w diecie Polaków jest za dużo;
  • jest dobrą alternatywą dla osób, które muszą ograniczać białko;
  • dostarcza więcej wapnia;
  • zawiera mniej nasyconych kwasów tłuszczowych;
  • z dodatkiem warzyw może stanowić zbilansowany posiłek;
  • jest fajnym urozmaiceniem posiłków.

 

Można go wzbogacić o różne dodatki, tak jak zwykły twarożek. Na zdjęciach prezentuję wersję bardzo klasyczną, z rzodkiewką, szczypiorkiem i odrobiną pieprzu do smaku.

I uwaga, robienie twaryżku trzeba sobie wcześniej zaplanować, ponieważ musi się „przegryźć”.

 

 

 Składniki:

na 2 porcje „śniadaniowe”

  • 100 g płatków ryżowych
  • 2 szklanki mleka (500 g) *
  • 3 łyżki soku z cytryny (30 g)
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (20 g)

* ilość potrzebnego mleka może zależeć od rodzaju płatków i tego, jaką konsystencję wolimy.

Część mleka można zastąpić wodą.

Weganom polecam użycie mleka sojowego albo migdałowego.

 

Przykładowe dodatki:

  • szczypiorek, rzodkiewka, trochę pieprzu
  • zioła (świeże lub suszone)
  • koperek
  • koperek, ogórek
  • natka pietruszki
  • świeży czosnek
  • suszone pomidory

 

Wykonanie:

  1. Płatki ugotować w 1⅔ szklanki mleka. Gotować na małym ogniu często mieszając, zwłaszcza jak już zaczną gęstnieć, aż będą miękkie. Radzę nie sugerować się czasem podanym na opakowaniu, po prostu trzeba próbować. Jeżeli będą bardzo gęste, dolać więcej mleka.
  2. Bezpośrednio po ugotowaniu zmiksować ręcznym blenderem (ale nie na gładką masę, chyba, że ktoś tak woli; można też ten etap pominąć). Następnie wystudzić.
  3. Wymieszać z sokiem z cytryny i olejem. Stopniowo dolewać mleko do uzyskania pożądanej konsystencji (u mnie około ⅓ szklanki). Wymieszać z wybranymi dodatkami.
  4. Włożyć do lodówki na kilka godzin – najlepiej na całą noc, a rano można się delektować pysznym twaryżkiem ?.

 

 

1 porcja (z mlekiem krowim 1,5%) dostarcza:

curry-z-kalafiora4

Curry z kalafiora

Curry z kalafiora to istna, przepraszam za określenie, orgia smaków ?. Myślę, że to świetny przykład, jak z niewyszukanych składników można stworzyć pyszne, kolorowe i zdrowe danie. Naprawdę polecam, bo zrobienie tego curry, to żadna filozofia. Zdobycie potrzebnych przypraw nie powinno stanowić problemu, bo są dostępne w każdym większym supermarkecie. A warto je mieć w domu, bo nadają się świetnie do wielu potraw, a dodatkowo są bardzo bogatym źródłem korzystnych dla zdrowia antyoksydantów. Kurkuma, imbir czy cynamon są polecane w wielu chorobach ze względu na działanie przeciwzapalne, ale mają także silne działanie przeciwnowotworowe.

Przepis inspirowany Jadłonomią, bo z tego przepisu nauczyłam się robić curry, więc siłą rzeczy wszystkie curry na blogu są jakąś jego wersją.

 

 

 

Składniki:

  • cebula
  • pomidory (świeże/z puszki) + ewentualnie koncentrat pomidorowy
  • kalafior
  • ryż pełnoziarnisty/brązowy
  • przyprawy:
    • kurkuma
    • kumin
    • cynamon
    • imbir
    • gałka muszkatołowa
    • nasiona kolendry
    • słodka mielona papryka
    • sól
  • olej rzepakowy
  • natka pietruszki
  • czarnuszka

 

Wykonanie:

  1. Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Kalafiora umyć, pokroić w niewielkie kawałki.
  2. Jeżeli używamy świeżych pomidorów, sparzyć je obrać i pokroić w kostkę.
  3. Na patelnię wrzucić cebulę, dolać trochę wody i dusić pod przykryciem aż lekko zmięknie (około 5 minut). Następnie dodać pomidory i ewentualnie koncentrat pomidorowy. Dosypać przyprawy (szczodrze, z wyjątkiem soli) i dokładnie wymieszać. Jeżeli sos jest bardzo gęsty, dolać wody.
  4. Dorzucić kalafiora i bardzo dokładnie wymieszać. Przykryć pokrywką i dusić od czasu do czasu mieszając aż kalafior zmięknie, a sos się zagęści (około 20-25 minut; nie rozgotowywać kalafiora, powinien pozostać al dente – nie ma nic gorszego niż rozciapciany kalafior…)
  5. W międzyczasie ugotować ryż na sypko z niewielkim dodatkiem soli. Pełnoziarnisty gotować około 10-15 minut, a brązowy – około 30-35 minut. Można dodać do gotowania także kurkumę.
  6. Natkę pietruszki posiekać.
  7. Nakładać na talerze ryż, curry, polać olejem rzepakowym, posypać natką pietruszki i czarnuszką. Mniam!!

 

salatka-z-ryzem-selerem-naciowym-rodzynkami-1

Sałatka z ryżem, selerem naciowym, rodzynkami

Sałatki mają to do siebie, że z połączenia prostych składników można wyczarować cudo, które od pierwszego kęsa podbija kubki smakowe. I tak to właśnie wymyśliłam sobie, że wymieszam kilka składników, nie mając kompletnie pojęcia, jaki będzie efekt końcowy. Spróbowałam z pewną dozą niepewności i się okazało, że smakuje wyśmienicie! ? Coś mi się zdaje, że będę do tego przepisu wielokrotnie wracać. Zwłaszcza, że często zabieram ze sobą na uczelnię jedzenie na cały dzień, a taka sałatka z ryżem, selerem naciowym, rodzynkami, kukurydzą nadaje się do tego idealnie. Ale jest też fajnym śniadaniem czy kolacją np. dla osób na diecie bezglutenowej (i nie tylko oczywiście!) ?.

 

 

 

Składniki:

na 4 średnie porcje

  • 2 woreczki brązowego ryżu (200 g)
  • 4 duże łodygi selera naciowego (180 g)
  • 1 puszka kukurydzy (285 g)
  • 1 duże jabłko (250 g) – najlepiej słodko-kwaśne
  • 1 garść rodzynek (30 g)
  • 1 garść orzechów włoskich (30 g)
  • 5 łyżek jogurtu naturalnego (100 g)
  • 1½ płaskiej łyżki majonezu (30 g)
  • ⅓ łyżeczki soli (2 g)
  • pieprz
  • sok z cytryny

 

Wykonanie:

  1. Ryż wysypać z woreczków do garnka, wlać 300 ml wody, posolić. Gotować pod przykryciem na małym ogniu przez około 3o minut, wyłączyć i zostawić do wystygnięcia.
  2. Gdy ryż już ostygnie, zabrać się za przygotowanie pozostałych składników. Namoczyć rodzynki we wrzątku przez około 10 minut. Odsączyć.
  3. Selera umyć, odciąć końcówki, pokroić w dość drobną kostkę.
  4. Jabłko umyć, wyciąć gniazda nasienne i również pokroić w dość drobną kostkę.
  5. Orzechy posiekać.
  6. Kukurydzę odsączyć z zalewy.
  7. Zimny ryż przełożyć do miski, rozmieszać widelcem (dzięki temu da się łatwo rozdzielić poszczególne ziarenka). Dodać pozostałe składniki, doprawić pieprzem i sokiem z cytryny. Dokładnie wymieszać.

 

 

 

1 porcja dostarcza:

bananowo-kakaowy-pudding-chia-1

Bananowo-kakaowy pudding chia

Lubię próbować różne jedzeniowe nowinki. Tym razem padło na chia. Co prawda nie jest ono taką znowu „nowinką”, bo zyskało sporą popularność już jakiś czas temu, ale ja próbowałam je po raz pierwszy. Są to nasiona rośliny zwanej szałwią hiszpańską albo po prostu chia, pochodzącej z Ameryki Południowej. To, co zdecydowało o zaliczeniu chia do tzw. superfoods, to przede wszystkim bardzo duża zawartość kwasów tłuszczowych omega-3 (18 g/100 g produktu! – porównywalną ilością może się poszczycić tylko siemię lniane, do jedzenia którego wielokrotnie zachęcałam). Chia zawiera też sporo wapnia, żelaza, magnezu, fosforu, cynku oraz bardzo dużo błonnika. Szałwię hiszpańską można używać jako dodatek do koktajli, płatków, jogurtu i wielu innych, ale zastosowanie numer jeden to pudding. Te małe niepozorne nasionka chłoną płyn, dając galaretowatą konsystencję. Wystarczy je zalać i zostawić na parę godzin. Bynajmniej nie gotować! U mnie na pierwszy ogień poszła wersja z bananem i kakao. Pycha – polecam!

Więcej o chia i siemieniu lnianym przeczytacie w artykule ⇒ Siemię lniane vs chia.

 

 

Składniki:

na 1 porcję

  • 2 łyżki nasion chia (20 g)
  • ½ szklanki mleka / napoju roślinnego (125 g)
  • 1 dojrzały banan (120 g)
  • 1 łyżka kakao (5 g)

 

Wykonanie:

  1. Chia wymieszać z mlekiem. Zostawić aż lekko napęcznieje na około 15 minut i ponownie wymieszać. Można jeszcze dodatkowo zamieszać w międzyczasie.
  2. Włożyć do lodówki na kilka godzin, najlepiej na noc.
  3. Po tym czasie rozgnieść banana widelcem, wymieszać z kakao, dodać namoczone chia i połączyć wszystkie składniki. Gotowe!

 

 

1 porcja (z użyciem mleka krowiego 1,5% tłuszczu) dostarcza:

pasta-z-marchewki-i-czarnuszki-1

Pasta z marchewki i czarnuszki

Wczoraj prezentowałam pomysł na zieloną pastę z brokuła, a dzisiaj proponuję pomarańczową pastę w czarne kropki. Zaprośmy warzywa do naszych domów, niech przeróżne kolory goszczą na naszych talerzach! To naprawdę jest banalnie proste! I do tego pyszne! Naturalnie słodka marchewka świetnie współgra z nasionami czarnuszki (oczywiście kupujemy czarnuszkę-przyprawę, a nie nasionka ogrodowych kwiatków). Gorąco polecam spróbować takiej oto pasty z marchewki i czarnuszki!

 

 

Składniki:

na około 10 porcji

  • 4 duże marchewki (ok. 500 g)
  • 3 łyżki oleju rzepakowego (30 g)
  • 1 łyżeczka czarnuszki (2 g)
  • ⅓ łyżeczki soli (2 g)

 

Wykonanie:

  1. Marchewki obrać, wypłukać, pokroić na plasterki. Ugotować na parze
    albo udusić na patelni na niewielkiej ilości wody:

    • wlać na patelnię trochę wody, wrzucić marchewkę i dusić pod przykryciem;
    • od czasu do czasu mieszać i dolewać wodę w miarę, jak się wygotowuje.
  2. Wyłączyć, gdy marchewka będzie lekko miękka, ale nierozgotowana. Wystudzić.
  3. Zmiksować z pozostałymi składnikami. W razie potrzeby dolać trochę wody do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

 

 

1 porcja dostarcza:

pasta-z-brokula-i-pestek-dyni-3

Pasta z brokuła i pestek dyni

Warzywa na kanapkach to nie tylko liść sałaty czy plaster pomidora albo ogórka. Można z nich zrobić też pyszne pasty kanapkowe. Mam już kilka swoich ulubionych. Dzisiaj przedstawię przepis na świetną pastę z brokuła. Pamiętajcie, że do jedzenia nadają się nie tylko różyczki, ale i łodyga (która, nawiasem mówiąc, na surowo smakuje jak kalarepka; i smakowicie chrupie – polecam spróbować i w takiej wersji).

Uwaga, nadciągają zielone kanapki! ?

 

 

Składniki:

na 14 porcji

  • 1 brokuł (po obraniu ok. 470 g)
  • 5 łyżek pestek dyni (50 g)
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (20 g)
  • ⅓ łyżeczki soli (2 g)
  • pieprz
  • granulowany czosnek
  • zioła prowansalskie

 

Wykonanie:

  1. Brokuła ugotować – ja mam swój ulubiony sposób na gotowanie brokuła.
    • Można także ugotować brokuła na parze.
  2. Pestki dyni zmielić na drobne kawałki np. w młynku lub blenderze.
  3. Ostudzonego brokuła zmiksować z olejem w razie potrzeby dolewając także trochę wody do miksowania (nie musi być zmiksowany na gładką masę). Dosypać zmielone pestki dyni, doprawić i dokładnie wymieszać.

 

Brokuł jest fotogenicznym warzywem, nieprawdaż? 😉
Jak lubicie natkę kolendry, to polecam do tej pasty!

 

1 porcja (40 g pasty – czubata łyżka) dostarcza:

domowe-maslo-orzechowe-1

Domowe masło orzechowe

Mam wrażenie, że ostatnio masło orzechowe stało się bardzo popularne. Cenią je z jednej strony sportowcy jako skondensowane źródło energii, a z drugiej „kanapowcy-łasuchy” jako dodatek do pancakes’ów najlepiej w towarzystwie czekolady i banana. I jeszcze syropu klonowego. Żeby było bardziej po amerykańsku, przecież peanut butter to prawie amerykański produkt narodowy. Tudzież jakieś inne połączenia. Niewymienieni w czołówce też lubią masło orzechowe, ale starałam się pokazać pewne skrajności ?. A i opinie są nieraz skrajne, jeżeli chodzi o odwieczne pytanie „Jeść albo nie jeść”. Zresztą stwierdzam, że wraz ze zwiększającą się popularnością czegoś albo kogoś, tworzą się obozy fanatycznych zwolenników i zagorzałych przeciwników. Postaram się spojrzeć na sprawę obiektywnie swoim dietetycznym okiem (a nawet dwoma). I postaram się skończyć wywód godny magisterki z socjologii, bo nikomu nie będzie się chciało czytać tego posta.

Krótko nadmienię, że podnoszony przez przeciwników argument, że orzeszki ziemne nie są orzechami tylko roślinami strączkowymi, jest jak najbardziej prawdziwy. Ale radzę to potraktować tylko jako ciekawostkę, bo nie wiem, co to miałoby zmieniać?

Wolałabym się skupić na swojej działce, czyli wartości odżywczej. Fistaszki są wysokokaloryczne (560 kcal/100g), co wynika z dużej zawartości w nich tłuszczu (46g/100g). Przy czym są to w znakomitej większości tłuszcze nienasycone pożądane w naszej diecie. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pewne „ale”. Otóż orzechy arachidowe zawierają znaczne ilości kwasów omega-6, ale nie zawierają w ogóle omega-3. Jest to niekorzystne, ponieważ w diecie przeciętnego Polaka występuje znaczny nadmiar kwasów omega-6, które sprzyjają stanom zapalnym (z kolei niedoborowe kwasy omega-3 mają działanie odwrotne). Orzeszki ziemne zawierają też dużo białka (ok. 26g/100g) i sporo błonnika pokarmowego (ok. 7g/100g). Połączenie znacznych ilości tłuszczu i błonnika sprawia, że dają one długotrwałe uczucie sytości. Jeżeli chodzi o witaminy i składniki mineralne, to dostarczają stosunkowo dużo potasu, magnezu, cynku, miedzi i witamin z grupy B (poza B12, która nie występuje w ogóle w produktach roślinnych). To, na co warto zwrócić uwagę, to wysoka zawartość niacyny (witaminy PP/B3). Jest to istotne dla osób na diecie wegetariańskiej, a już szczególnie wegańskiej, ponieważ głównym źródłem niacyny jest mięso, w mniejszym stopniu produkty mleczne (które, co prawda, nie zawierają niacyny jako takiej, ale są bogate w tryptofan – aminokwas przekształcany w organizmie w witaminę PP).

Przeciwnicy orzeszków ziemnych bardzo często twierdzą, żeby ich nie jeść, bo wywołują alergię. Tak naprawdę praktycznie każdy produkt może powodować uczulenie. Alergię na fistaszki ma 0,5-1,5% osób. Czy zatem te około 99% ma ich nie jeść? Nonsens. Jeżeli ktoś nie jest uczulony, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby chrupać orzeszki. Natomiast, jeżeli ktoś ma alergię, to musi ich unikać, gdyż wywołują one bardzo silną reakcję alergiczną. Przy okazji tego tematu myślę, że warto przytoczyć bardzo ciekawe wyniki badania opublikowane w zeszłym roku. Stwierdzono w nim, że alergia na orzeszki ziemne występowała rzadziej u dzieci matek, które w czasie ciąży jadły więcej orzechów. Autorzy jednak zauważają w nim, że poprzednie badania wykazały, że spożycie orzechów przez matki nie ma wpływu na występowanie alergii u dzieci. Jednocześnie stwierdzono, że unikanie ich spożywania przez kobiety w ciąży i karmiące nie zmniejsza ryzyka alergii u dzieci. Czyli w skrócie: kobiety w ciąży i karmiące mogą spożywać orzechy (oczywiście, jeżeli nie są na nie uczulone), bo nie zwiększa to ryzyka wystąpienia alergii u ich dzieci, a nawet może to ryzyko obniżyć. O wspomnianym artykule można przeczytać w dużym skrócie, ale po polsku tutaj, a jak ktoś chce przeczytać cały w oryginale, to wstawiam link w bibliografii na końcu posta.

Kolejną kwestią (ale już ostatnią), której postanowiłam się przyjrzeć jest częsty zarzut wobec orzeszków ziemnych, że mogą zawierać aflatoksyny. Są to związki wytwarzane przez pleśnie. Mogą one występować nie tylko w fistaszkach, ale też w innych rodzajach orzechów, zbożach czy przyprawach. To, że mogą, nie znaczy, że tam będą. Jeżeli orzechy spleśnieją, to oczywiście nie można ich jeść. Ale jeżeli nie są spleśniałe, to nie ma powodu, żeby ich nie jeść. Analogiczna sytuacja, jak z alergiami. Warto pamiętać, że szkodliwych substancji wydzielanych przez pleśnie nie pozbędziemy się podgrzewając produkty (dotyczy to wszystkich spleśniałych produktów!). A są one rakotwórcze, mogą prowadzić do uszkodzenia nerek i osłabienia układu odpornościowego. Dlatego, jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, co do świeżości orzechów, bezpieczniej jest je po prostu wyrzucić.

Podsumowując tą część, nie jestem ani fanatycznym zwolennikiem, ani zagorzałym przeciwnikiem jedzenia fistaszków. Czułam potrzebę napisania paru słów, bo nieraz irytują mnie stwierdzenia typu „Nie jedzcie orzeszków ziemnych, bo uczulają” albo „Nie jedzcie fistaszków, bo zawierają aflatoksyny”. Równie dobrze można ostrzegać „Nie wychodźcie z domu, bo się przewrócicie i złamiecie sobie nogę”. Czyli prawdopodobieństwo istnieje, ale niewielkie. Orzeszki i masło orzechowe można jeść z zachowaniem zdrowego rozsądku. Ot co.

 

Bardzo dziękuję wszystkim, którym chciało się czytać cały tekst powyżej ?.

A teraz wreszcie prosty jak drut sposób, jak zrobić domowe masło orzechowe. Dla odmiany mało tekstu, ale dużo zdjęć.

 

 

Składniki:

na słoik 330 ml

  • 400 g orzechów ziemnych
  • opcjonalnie dodatki takie jak:
    • szczypta soli
    • kakao
    • karob
    • przyprawa do piernika (bez dodatku mąki i cukru)

Moja wersja to 100% orzechów.

 

Wykonanie:

  1. Orzechy delikatnie uprażyć na suchej patelni i wystudzić.

 

  1. Umieścić w pojemniku blendera (wysokoobrotowego o dużej mocy) albo malaksera (jak u mnie).

 

  1. Zacząć miksować. Na tym etapie można odłożyć trochę rozdrobnionych orzechów i dodać potem do masła, żeby uzyskać masło orzechowe z kawałkami orzechów, czyli typu crunchy (inaczej mamy masło smooth).

 

  1. Od czasu do czasu wyłączyć, żeby zgarnąć orzechy ze ścianek. Przy użyciu sprzętu o mniejszej mocy warto robić przerwy, żeby urządzenie się nie przegrzało i żeby nie podgrzać zbytnio masy.

 

  1. Z czasem orzechy coraz bardziej się zbijają i trzeba często wyłączać urządzenie, żeby je rozdzielić. Jeżeli na tym etapie ciężko jest uzyskać gładką masę, polecam wyłączyć i zostawić na 10-15 minut. Dzięki temu olej wypływa z orzechów i łatwiej je dalej miksować.

 

  1. Miksować do uzyskania pożądanej konsystencji. Im dłużej, tym bardziej lejące masło, dlatego trzeba uważać, żeby nie przegapić właściwego momentu. Generalnie domowe masło orzechowe jest bardziej płynne od sklepowego, gdyż to kupne zawiera tłuszcze utwardzone. Tak, jak wspominałam, trzeba też uważać, żeby masa się zbytnio nie podgrzała. Przed końcem miksowania można jeszcze dorzucić dodatki.

 

  1. Teraz wystarczy tylko przełożyć do czystego słoika, uważając, żeby nie zjeść przy okazji połowy. Ale jest tak zapychające, że i tak się nie da. ?

 

 

1 łyżka (20 g) masła orzechowego 100% dostarcza:

 


Bibliografia:

  • Balińska-Miśkiewicz W., Diagnostyka molekularna alergii pokarmowej – czy wiemy więcej?, Postepy Hig Med Dosw, 2014; 68: 754-767
  • Frazier A., Camargo C., Malspeis S., Willett W., Young M., Prospective Study of Peripregnancy Consumption of Peanuts or Tree Nuts by Mothers and the Risk of Peanut or Tree Nut Allergy in Their Offspring, JAMA Pediatr., 2014; 168(2): 156-162 [http://archpedi.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=1793699]
  • Selwet M., Negatywne  aspekty  występowania wybranych  mikotoksyn  w  paszach, Wiadomości Zootechniczne, R. XLVIII, 2010, 1: 9–13
  • Miśniakiewicz M., Biologiczne zanieczyszczenia żywności. Mikotoksyny, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, 2008, nr 781, s. 113-129
kasza-owsiana-z-bakaliami-i-karobem-4

Kasza owsiana z bakaliami i karobem à la Snickers

Pyszna propozycja na leniwe weekendowe śniadanie albo do szybkiego podgrzania po wcześniejszym przygotowaniu, albo na zimno – co kto lubi. Kasza owsiana, podobnie jak płatki owsiane, ma wspaniałe wartości odżywcze, a w połączeniu z naturalnie słodkimi bakaliami, orzeszkami i karobem otrzymujemy wyśmienite orzechowo-czekoladowo-karmelowe danie. Taka kasza owsiana z bakaliami i karobem przypomina w smaku popularny batonik! ?. Do tego szklanka mleka i mamy pełnowartościowy posiłek. Uwielbiam takie „naturalne słodkie” śniadania. Pysznie i zdrowo, aż się chce wstawać!

 

 

Składniki:

  • kasza owsiana
  • rodzynki
  • daktyle
  • orzechy ziemne
  • karob

 

Wykonanie:

  1. Kaszę owsianą zalać wodą w proporcji 1¾ szklanki wody na 1 szklankę kaszy. Gotować pod przykryciem 12 minut, mieszając od czasu do czasu.
  2. Podczas gdy kasza się gotuje, rodzynki i daktyle wypłukać pod bieżącą wodą, daktyle pokroić. Orzechy, rodzynki i daktyle dodać do gotującej się kaszy.
  3. Po ugotowaniu do kaszy dodać karob do smaku i koloru, dokładnie wymieszać i zostawić pod przykryciem na 5 minut.