kotleciki-z-komosy-tofu-i-marchewki-3

Kotleciki z komosy i tofu po indyjsku

Jeżeli lubicie orientalne przyprawy, to te kotleciki z komosy i tofu po indyjsku na pewno Wam posmakują. Podejrzewam, że Hindusi sypnęliby jeszcze więcej przypraw niż ja proponuję w tym przepisie, ale to bardziej wersja na polskie podniebienia. Wymyśliłam te kotleciki szukając kreatywnego sposobu na wykorzystanie tofu. Kotlety łączące w sobie produkty będące źródłem białka i te będące źródłem węglowodanów złożonych są fajne, bo wystarczy do nich przygotować jakąś surówkę i obiad gotowy ?. Moja pierwsza myśl była taka, żeby połączyć tofu z kaszą jaglaną. Po chwili się zreflektowałam, że kasza jaglana taka oklepana… Pyszna ale oklepana ?. To zaszalejmy z komosą ryżową, a co! I w tym momencie spłynęło na mnie olśnienie – dodam do tego świeżą natkę kolendry! Taaaak! Będzie orientalnie, sporo przypraw, w tym bardzo zdrowa kurkuma. Do tego dobrze będzie się komponować marchewka. I tak to w mojej głowie powstał jakże pociągający plan zrobienia kotlecików z tofu po indyjsku. A jak już się piekły, to jeszcze wymieszałam składniki na sos – banalny sos sezamowy, który genialnie podkręca smak różnych potraw. Tutaj sprawił się idealnie.

Dobrze, że postanowiłam spróbować finalnej wersji kotlecików dopiero po sesji zdjęciowej, bo chyba nic by do fotografowania nie zostało ?.

 

 

 

Składniki:

na 20 kotlecików

  • 150 g komosy ryżowej (quinoa)
  • 50 g mąki gryczanej
  • 2 kostki tofu (360 g)
  • 2 średnie marchewki (200 g)
  • ½ pęczka natki kolendry (20 g)
  • przyprawy:
    • ½ łyżeczki soli
    • ½ łyżeczki imbiru
    • 1 łyżeczka kuminu
    • ½ łyżeczki garam masala
    • 1,5 łyżeczki kurkumy
    • 2 łyżki płatków drożdżowych

 

Wykonanie:

  1. Komosę wypłukać na sitku pod bieżącą wodą, przełożyć do garnka, zalać wodą (około 1 cm ponad powierzchnię quinoa), gotować około 15 minut. Zostawić do wystudzenia.
  2. Marchewkę obrać i zetrzeć na drobnych oczkach tarki.
  3. Tofu rozgnieść widelcem. Natką kolendry umyć i posiekać.
  4. Wystudzoną komosę zmiksować częściowo ręcznym blenderem – do uzyskania klejącej się masy, ale nie całkowicie zblendowanej. Dokładnie wymieszać z tofu, marchewką, kolendrą i przyprawami. Na tym etapie można próbować masę i ewentualnie bardziej doprawić.
  5. Dodać mąkę gryczaną i dokładnie wymieszać.
  6. Nagrzać piekarnik do 180°C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Formować niewielkie kotleciki i układać na blasze (nie przyciskać do blachy). Włożyć do rozgrzanego piekarnika i piec pół godziny. Po tym czasie powinny bez problemu odchodzić od papieru – jeżeli nie da się ich oderwać, poczekać aż przestygną.

 

 

Sos: wymieszać 2 łyżki tahini, 3 łyżki soku z cytryny, 1 łyżeczkę sosu sojowego i wodę do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

Są pyszne też na zimno. Tutaj w towarzystwie surówki z kapusty pekińskiej, marchewki, natki kolendry wymieszanych z sosem.

 

1 kotlecik z sosem dostarcza:

szakszuka-z-papryka-i-kolendra-1

Szakszuka z papryką i kolendrą

Nazwa „szakszuka” oznacza podobno „wielki bałagan”. Bałagan ów składa się zazwyczaj z jajek, pomidorów, papryki i cebuli, a jest to danie popularne na Bliskim Wschodzie. Wersji i wariacji na temat szakszuki jest naprawdę dużo, a jedynym niezmiennym składnikiem pozostają pomidory. Bo można zrezygnować z papryki i cebuli, w wersji roślinnej zamienić jajka na tofu itp. Tutaj podaję przepis na szakszukę z papryką i kolendrą (zarówno nasionami, jak i natką), cebulą i pomidorami, doprawioną na ostro. Zainspirowała mnie do tego szakszuka, którą jadłam kiedyś na mieście. Tak doprawiona szakszuka ma naprawdę orientalny charakter. Dla mnie bomba ?.

 

 

Składniki:

na 1 porcję

  • ½ niedużej cebuli (50 g)
  • ½ czerwonej papryki (100 g)
  • 1 duży pomidor (250 g)
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego (5 g)
  • szczypta mielonej ostrej papryki
  • ok. ⅓ łyżeczki nasion kolendry
  • 1-2 jajka
  • natka kolendry

 

Wykonanie:

  1. Cebulę obrać i pokroić w paski. Na patelni rozgrzać łyżeczkę oleju, wrzucić cebulę i zeszklić.
  2. W międzyczasie sparzyć pomidora, obrać i pokroić w kostkę. Dorzucić do podduszonej cebuli i dusić dalej.
  3. Paprykę umyć, pokroić na paseczki, dorzucić na patelnię i dusić warzywa razem aż zmiękną, ale papryka pozostanie al dente.
  4. W razie potrzeby odparować nadmiar wody. Doprawić ostrą papryką i nasionami kolendry (można je rozgnieść).
  5. Rozgarnąć warzywa robiąc na środku patelni miejsce na jajko. Wbić jajko (jajka), przykryć pokrywką i poczekać aż się zetną. Gotową szakszukę posypać posiekaną natką kolendry.

 

 

1 porcja (z użyciem 1 jajka) dostarcza:

 


Tysiąc twarzy pomidora

ksylitol-artykul-dane-naukowe

Ksylitol – otrzymywanie, wykorzystanie, właściwości

Ksylitol to zamiennik cukru, który w ostatnich latach stał się dosyć popularny i już praktycznie każdy o nim słyszał. Sporo osób zaczęło go stosować, chociaż są i tacy, których nazwa odstrasza – ksylitol kojarzy im się z silikonem ?. Innych odstrasza dosyć wysoka cena, wolą kupić cukier, będzie taniej…

Czym ten ksylitol jest? Czy skojarzenie z silikonem jest słuszne? Czy to coś sztucznego?

Czy wart jest swojej ceny? Jakie ma działanie?

Czy jest bezpieczny? Do czego można go wykorzystywać?

 

Przekopałam się przez sterty artykułów naukowych, zajrzałam do różnych badań, rekomendacji, przejrzałam PubMed wzdłuż i wszerz, żeby wydobyć dla Was jak najbardziej rzetelne, prawdziwe i poparte dowodami naukowymi informacje na temat ksylitolu. Artykuł, który napisałam na ten temat – w dwóch częściach – znajdziecie na stronie Fundacji Szczęśliwi Bez Cukru.

Zapraszam do lektury, mam nadzieję, że rozwieje ona wszelkie wątpliwości na temat ksylitolu ?.

 

[mks_button size=”large” title=”Część 1″ style=”rounded” url=”https://szczesliwibezcukru.pl/ksylitol-otrzymywanie-i-wykorzystanie/” target=”_self” bg_color=”#ffa310″ txt_color=”#FFFFFF” icon=”fa-external-link” icon_type=”fa” nofollow=”0″] [mks_button size=”large” title=”Część 2″ style=”rounded” url=”https://szczesliwibezcukru.pl/ksylitol-wlasciwosci/” target=”_self” bg_color=”#ffa310″ txt_color=”#FFFFFF” icon=”fa-external-link” icon_type=”fa” nofollow=”0″]
 

zupa-krem-z-dyni-i-soczewicy-2

Zupa-krem z dyni i soczewicy

Już sama liczba przepisów na blogu na różne wersje zupy-krem z dyni świadczy o tym, że ją uwielbiam ?. Dzisiaj do tej kolekcji dokładam kolejną – zupę-krem z dyni i soczewicy. Jest bardzo pomarańczowo, bo i dynia w tym kolorze i soczewica, która czerwona jest tylko z nazwy. Dodatek soczewicy sprawia, że zupa jest bardziej sycąca, treściwa i właściwie może stanowić samodzielny posiłek. Ja zrobiłam wersję bardziej dyniową niż soczewicową – na ½ dyni (ok. 900 g) dałam 100 g suchej soczewicy. Oczywiście z proporcjami składników można dowolnie kombinować. Tym razem, jak widać na zdjęciach, wykorzystałam dynię piżmową, ale inna też się nada.

Ta zupa mi uświadamia, że zostały już ostatnie dni kalendarzowego lata… W przyrodzie jesień już widać, bo coraz więcej liści spada, a idąc dzisiaj na spacer zastanawiałam się, czemu tyle ludzi kręci się koło drzew. Olśniło mnie, jak uświadomiłam sobie, że tymi drzewami są kasztanowce ?.

 

 

Składniki:

  • dynia
  • czerwona soczewica
  • sól
  • imbir
  • majeranek
  • kumin (kmin rzymski)
  • do podania: np. nierafinowany olej rzepakowy, pestki słonecznika, pestki dyni

 

Wykonanie:

  1. Dynię obrać (dyni hokkaido nie trzeba obierać) i pokroić w kostkę. Nie musi być drobno.
  2. Soczewicę gotować 10 minut, po czym dorzucić dynię i gotować kolejne 7-10 minut. Wodę radzę wlewać stopniowo – po dorzuceniu dyni powinna ona nawet lekko wystawać ponad powierzchnię wody.
  3. Ugotowaną soczewicę i dynię zmiksować. W razie potrzeby można dolać więcej wody. Doprawić. Podawać np. posypaną pestkami dyni czy słonecznika albo polaną dobrym olejem.

 

omlet-z-maki-z-ciecierzycy-ze-szpinakiem-1

Wegański omlet z mąki z ciecierzycy

Dzisiaj przygotowałam dla Was przepis na wegański omlet z mąki z ciecierzycy ze szpinakiem w środku. Ale, czekaj, czekaj… jak to wegański omlet?? Przecież omlet robi się z jajek! No właśnie, to takie czary-mary-omlet-bez-jajek ?. Pewnie znajdzie się spora grupa osób twierdzących, że jak coś jajek nie zawiera, to nie ma prawa nazywać się omletem. Ale chyba sami przyznacie, że „placek o smaku jajek” nie brzmi zbyt zachęcająco…

Ale do rzeczy! Podstawowym składnikiem w tym omlecie jest mąka z ciecierzycy. Ma ona naprawdę fajne właściwości sklejające, a poza tym jest bogata w białko i składniki odżywcze. Potrawy z tą mąką są bardzo sycące i są dobrym źródłem kwasu foliowego i żelaza. Za jajeczny smak odpowiedzialna jest sól Kala Namak, a dodatkowo podbijają go płatki drożdżowe. Do tego kurkuma do koloru i ot, cała filozofia ?.

Ten omlet jest dosyć zbity, ale na pewno będę jeszcze eksperymentować z wersją z dodatkiem aquafaby (zalewy z ciecierzycy), która ubija się jak piana z białek.

 

 

Składniki:

  • mąka z ciecierzycy
  • czarna sól Kala Namak (ok. ½ łyżeczki na 100 g mąki)
  • płatki drożdżowe (ok. 2 łyżki na 100 g mąki)
  • kurkuma
  • pieprz
  • proszek do pieczenia (ok. ½ łyżeczki na 100 g mąki) – opcjonalnie bezglutenowy
  • woda (ok. ⅔ szklanki na 100 g mąki)
  • dowolne dodatki – u mnie świeży szpinak i pomidory
  • olej rzepakowy

 

Wykonanie:

  1. Mąkę wymieszać z solą, płatkami drożdżowymi, kurkumą (do koloru), szczyptą pieprzu i proszkiem do pieczenia. Stopniowo dolewać wodę, mieszając. Odstawić gotowe ciasto na około 10 minut.
  2. Do tak przygotowanego ciasta można wmieszać różne dodatki, ale lepiej wybrać takie, które nie puszczają dużo wody podczas podgrzewania i nie przesadzić z ilością, bo omlet będzie się rozpadał. Ja dałam do środka posiekany świeży szpinak.
  3. Smażyć na niewielkim ogniu pod przykryciem na patelni posmarowanej cienko olejem. Obrócić na drugą stronę dopiero jak góra też się zetnie. Podawać z warzywami / surówką – u mnie pomidory, bo jestem pomidoroholikiem ?. Polecam też jako dodatek surową paprykę.

 

prezent-na-4-urodziny-bloga

Prezent na 4. urodziny bloga

4 lata blogowania

Moją małą tradycją jest to, że co roku publikuję wpis rocznicowy z okazji założenia bloga. Dzisiaj wypada dokładanie 4. rocznica mojego blogowania. Nie myślcie, że ten dzień jakoś specjalnie świętuję. Poza symbolicznym wpisem i chwilą refleksji, nie robię imprezy, tortu, dmuchania świeczek, szampana i śpiewania „sto lat”. Ale w tym roku postanowiłam, że będzie prezent. Prezent ode mnie dla Was. Ale to za chwilę, bo najpierw wpis i refleksja.

Cztery lata. To chyba już całkiem niezły wynik. Dużo osób pisze blogi, a konkretnie dużo osób zaczyna, ale rezygnuje – po paru miesiącach, roku, dwóch; po paru-parunastu wpisach. W blogowaniu trzeba być wytrwałym i konsekwentnym i właśnie taka staram się być. Jak wracam myślami do początków bloga, to widzę, jak długą drogę udało mi się przejść. Robiąc wszystko właściwie tylko własnymi siłami. Ale podczas tej drogi wiele się nauczyłam, a przede wszystkim staram się być coraz lepsza. Ale lepsza od siebie, nie od kogoś. Z jednej strony ciężko jest nie porównywać się do innych, z drugiej strony takie porównywanie się prowadzi do zawodu i frustracji, bo mamy tendencję do porównywania się z tymi, co mają lepiej, co są od nas lepsi. Więc po prostu staram się być lepszą wersją siebie. Robić lepsze zdjęcia, dlatego wymieniam te stare, dla przykładu taka zmiana:

Staram się pisać lepsze teksty, chociaż od samego początku stawiałam na wysoką jakość publikowanych treści. Jeżeli chodzi o pisanie, to dużo zawdzięczam blogowaniu, bo pomaga mi wyrobić sobie „pióro”, własny styl. Za cel postawiłam sobie pisanie w sposób lekki i przystępny o skomplikowanych nieraz żywieniowych zawiłościach. Co z tego wyszło, oceńcie sami.

Clue na dziś: Bądź lepszą wersją siebie!

Prezent

A teraz – tak! – obiecany prezent!

Mam dla Was e-book, który pomoże Wam jeść bardziej świadomie, skłoni Was do zastanowienia nad tym, co ląduje na Waszych talerzach, jak, gdzie, kiedy i dlaczego.


Daję Wam ten e-book całkiem bezpłatnie, bez konieczności zapisania się na newsletter czy cokolwiek innego. Tak po prostu 😊.

Pobierajcie i korzystajcie!

BEZPŁATNY E-BOOK

Autor: Małgorzata Rusek

Liczba stron: 27

Mockup: mockuper.net; grafika: pixabay.com

waniliowe-ciasto-jaglane-z-wisniami-1

Waniliowe ciasto jaglane z wiśniami

To ciasto to efekt mojej spontanicznej kulinarnej inwencji twórczej. Wymyśliłam sobie, że zrobię placek z owocami, ale w lżejszej i dodatkowo bezglutenowej wersji. I tak kombinując w głowie co by tu dać, powstał przepis na waniliowe ciasto jaglane z wiśniami, które oczywiście z mojej głowy wyszło do świata realnego. Głównym bohaterem w tym cieście jest mąka jaglana i wymaga ona dłuższego komentarza. Otóż mąkę jaglaną najlepiej zrobić sobie samemu mieląc kaszę jaglaną wcześniej przelaną wrzątkiem i wysuszoną (dokładne instrukcje, jak to zrobić, znajdziecie bez problemu w internecie). Po co tyle zachodu? Generalnie sklepowa mąka jaglana ma gorzki posmak, ponieważ powstaje w wyniku zmielenia kaszy nie przelanej wrzątkiem. A jak się domyślacie, ciasto z gorzkim posmakiem, to wątpliwa przyjemność…

Mąka jaglana jest ważnym składnikiem tego ciasta, bo nadaje mu specjalną konsystencję – po upieczeniu ciasto z wierzchu jest miękkie, delikatne, rozpływa się w ustach – w tej części ciasta jest więcej wody ze względu na owoce. Natomiast na spodzie tworzy się druga warstwa – znacznie mniej wilgotna, mająca strukturę ciasta półkruchego. Właśnie dzięki temu, że mąka jaglana jest mąką bezglutenową. Takie czary ?. Żeby uzyskać kruche ciasto z mąki zawierającej gluten trzeba dodać do niej dużo tłuszczu, a używając mąki bezglutenowej można uzyskać podobny efekt dodając np. jogurt jak w tym przypadku.

To ciasto robi się bez użycia miksera, bo wystarczy składniki wymieszać łyżką ?. Naczyń też nie brudzi się dużo, a najtrudniejszym etapem jest wydrylowanie wiśni. A jak przy drylowaniu wiśni jesteśmy, to podzielę się z Wami moim patentem na przyrząd do drylowania, który robi się w 5 sekund ?. Bierzemy spinacz biurowy. Jest on zgięty w 3 miejscach – odginamy te 2 skrajne, zostawiamy tylko środkowe zagięcie. I tadam, takim zgiętym drucikiem wyjmujemy pestki z wiśni ?.

 

 

Składniki:

na 8 kawałków

  • 1,5 szklanki mąki jaglanej (210 g)
  • kubeczek 250 g jogurtu naturalnego dosyć rzadkiego (gęstszy jogurt rozrzedzić mlekiem)
  • 60 g erytrolu
  • 1 opakowanie budyniu z prawdziwą wanilią (47 g)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (opcjonalnie bezglutenowy)
  • 5 łyżek oleju rzepakowego (50 g)
  • ok. 230 g wiśni
  • opcjonalnie: zmielony erytrol do posypania

 

Wykonanie:

  1. Nastawić piekarnik na 180°C.
  2. Wiśnie wydrylować.
  3. W misce dokładnie wymieszać mąkę, erytrol, budyń (proszek) i proszek do pieczenia. Dodać jogurt i olej i ponownie wymieszać (mieszamy łyżką).
  4. Masę wyłożyć do formy – u mnie silikonowa o średnicy 20 cm (metalową formę wyłożyć papierem do pieczenia). Na wierzch powciskać wiśnie.
  5. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec około 35 minut. Wyjąć z formy i pokroić dopiero po całkowitym ostudzeniu. Można dodatkowo posypać zmielonym na puder erytrolem.

 

 

1 porcja dostarcza:

chlodnik-buraczkowy-na-jogurcie-1

Chłodnik buraczkowy na jogurcie

Przetaczająca się przez nasz kraj fala upałów natchnęła mnie do zrobienia chłodnika buraczkowego na jogurcie naturalnym, z klasycznym dodatkiem rzodkiewki, ogórka i obowiązkowo dużej ilości koperku. Wykorzystałam do tego sok burakowy, więc gotowanie buraków mi się… upiekło ?. Postanowiłam, że skoro chłodnik, to nie włączam w ogóle kuchenki, więc zrobiłam chłodnik bez jajka, a jako dodatkowe źródło białka użyłam jogurtu Skyr. Ogórka i rzodkiewkę starłam na tarce, żeby było szybciej, co przy okazji dało efekt warzywnego makaronu ?. Więc wyszła banalna w wykonaniu zupa, zimna, orzeźwiająca, na te upały mój numer jeden ?.

 

 

Składniki:

na 2 duże porcje

  • 1 duże opakowanie bardzo gęstego jogurtu naturalnego (330 g)
  • 1 opakowanie jogurtu Skyr (150 g)
  • 1 szklanka soku 100% z buraków (250 g) – ja użyłam takiego od LookFood
  • ½ pęczka rzodkiewek – ok. 5 sztuk (75 g)
  • ½ dużego ogórka wężowego (100 g)
  • ¼ łyżeczki soli (pomińcie, jeżeli sok zawiera sól)
  • pieprz
  • 1 ząbek czosnku
  • ½ pęczka koperku (10 g)
  • 1 łyżka oleju rzepakowego nierafinowanego

 

Wykonanie:

  1. Rzodkiewki i ogórka umyć i zetrzeć na dużych oczkach tarki.
  2. Czosnek obrać i drobniutko posiekać albo przecisnąć przez praskę.
  3. Koperek umyć i posiekać.
  4. Jogurt połączyć z sokiem burakowym, olejem, czosnkiem, solą i pieprzem – polecam wykorzystać do tego blender, żeby składniki bardzo dokładnie się wymieszały. Dodać resztę warzyw i koperek, wymieszać łyżką.
  5. Przed podaniem schłodzić przez przynajmniej 2 godziny w lodówce. Można na wierzchu zrobić „mazy” z jogurtu 😉

 

 

1 porcja dostarcza:

peczak-z-fasola-pieczarkami-jarmuzem-1

Pęczak z fasolą, pieczarkami, jarmużem

Dzisiaj mam dla Was przepis na obiadową „sałatkę”, która świetnie nadaje się też jako lunchbox. Właściwie zastanawiam się, jak w ogóle nazwać potrawy tego typu, bo sałatka nie do końca mi tu pasuje, dlatego napisałam ją w cudzysłowie. To po prostu takie danie z kaszą pęczak, fasolą, pieczarkami, jarmużem i suszonymi pomidorami. Zrobiłam do tego sos na bazie słonecznika z dodatkiem świeżego czosnku i dużej ilości natki pietruszki. Może nie wygląda on zbyt pięknie, ale smakowo komponuje się z pozostałymi składnikami wyśmienicie ?.

Ta – niech będzie – „sałatka” świetnie smakuje i na ciepło i na zimno, więc można ją spakować do pojemnika i zabrać do pracy czy na uczelnię. To też taka potrawa, do której upchnęłam sporo „zielska” ?, bo i jarmuż (którego nie bójcie się dawać sporo, bo bardzo zmniejsza swoją objętość) i natka pietruszki się tu znalazły.

Mała uwaga na koniec – planując robienie tej potrawy namoczcie sobie parę godzin wcześniej słonecznik na sos.

 

 

Składniki:

  • kasza pęczak
  • fasola czerwona ugotowana / z puszki
  • pieczarki
  • jarmuż
  • suszone pomidory (nie z oleju)
  • pieprz
  • sól

Sos pietruszkowy-czosnkowy ze słonecznika

  • nasiona słonecznika
  • natka pietruszki
  • świeży czosnek
  • sok z cytryny

 

Wykonanie:

  1. Pęczak ugotować w lekko posolonej wodzie (około 15-20 minut).
  2. Pieczarki umyć i pokroić na plasterki. Jarmuż umyć, wyciąć grube nerwy i pokroić na mniejsze kawałki. Wrzucić pieczarki na patelnię, dolać odrobinę wody i dusić pod przykryciem aż puszczą sok. Odkryć patelnię i odparować nadmiar wody. Dorzucić jarmuż i dusić pod przykryciem aż zmniejszy swoją objętość (około 2 minuty).
  3. Pomidory pokroić na kawałki, dorzucić na patelnię razem z pęczakiem i fasolą. Doprawić świeżo mielonym pieprzem i podgrzać w razie potrzeby. Na talerzach polać sosem.

Sos:

  1. Nasiona słonecznika namoczyć przez około 8 godzin. Odcedzić.
  2. Zmiksować z obranym czosnkiem, natką pietruszki i sokiem z cytryny. Dolewać stopniowo wodę do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

 

melasa-wartosciowy-odpad

Melasa – wartościowy odpad

Ponownie zapraszam Was na stronę Fundacji Szczęśliwi Bez Cukru, na której możecie przeczytać mój kolejny artykuł.

Tym razem na tapetę wzięłam melasę – odpad powstający podczas produkcji cukru, ale nie byle jaki odpad. Melasa jest też nazywana „czarnym złotem”. No to w końcu odpad czy złoto? 😉

 

Do tematu podeszłam jak zwykle z naukowym zacięciem, ale w przystępny sposób.

Zapraszam do lektury!

 

[mks_button size=”large” title=”Przejdź do artykułu” style=”rounded” url=”https://szczesliwibezcukru.pl/melasa-wartosciowy-odpad/” target=”_self” bg_color=”#ffa310″ txt_color=”#FFFFFF” icon=”fa-external-link” icon_type=”fa” nofollow=”0″]