Inne

Podsumowanie roku 2017

Zbliża się koniec roku, a więc jest to czas podsumowań. I właśnie na jedno z takich podsumowań trafiłam przeglądając obserwowane przeze mnie blogi. I zaczęłam rozmyślać Hmm, a gdybym ja miała napisać podsumowanie roku 2017 to o czym bym napisała? Kurcze, nie wiem, w sumie nic ciekawego się nie wydarzyło… Zaraz, zaraz, a przecież zrobiłam to i tamto, wydarzyło się siamto i owamto, zmieniło to i owo… Po czym pacnęłam się w czoło – Dumam, co bym napisała, gdybym taki post miała napisać, a właściwie czemu by go nie napisać?!

 

No więc jest. I bardzo dobrze, bo brakuje tu takich bardziej osobistych wpisów. No bo sorry, ale to jest MÓJ blog – mój własny, osobisty, blog, za którego powstaniem ktoś stoi. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie jest zawsze ważne, kto dany blog tworzy, fajnie jest autora poprzez jego wpisy lepiej poznać. Oczywiście mój blog koncentruje się na temacie zdrowego odżywiania i tak pozostanie (nie, nie zamierzam go zmieniać w blog lifestylowy), ale bardzo bym chciała, żebyście ten blog czytali nie tylko ze względu na to, CO na nim się znajduje, ale także z powodu tego KTO ten blog pisze. Więc to będzie moje własne, subiektywne podsumowanie roku – prywatnie, zawodowo i blogowo.

 

Zawodowo

To niech na pierwszy ogień idzie podsumowanie pod kątem zawodowym. W tym roku zaczęłam pracę w Fundacji Szczęśliwi Bez Cukru. To moja pierwsza praca na etacie (eee, może nie powinnam się przyznawać? dużo osób pracuje na etacie już w czasie studiów; ale nie da się pogodzić pracy ze studiami dziennymi – coś musi „kuleć”, najczęściej są to niestety studia, a ja tego nie chciałam). Ta praca dała mi bardzo wiele, pozwoliła mi odkryć w sobie wiele umiejętności, o których istnienie siebie nie podejrzewałam, zdobyć wiele niesamowicie cennych i czasami wręcz unikatowych umiejętności i brać udział w niesamowitych przedsięwzięciach. Nie jest to typowa praca dietetyka w poradni, ale pozwala też spojrzeć na wykonywany przeze mnie zawód w bardzo szeroki sposób – bo będąc dietetykiem można robić naprawdę mnóstwo różnych rzeczy,  nie tylko udzielać typowych porad dietetycznych. Co zatem zrobiłam dzięki pracy w Fundacji po raz pierwszy w życiu?

  • Przeprowadziłam warsztaty dla setek dzieci i młodzieży z warszawskich i podwarszawskich szkół – główna działalność Fundacji to właśnie warsztaty w szkołach, podczas których edukujemy o zasadach zdrowego odżywiania oraz robimy proste i pyszne słodkości bez cukru – słodkie dzięki suszonym owocom albo z wykorzystaniem takich zamienników cukru jak erytrol. Oprócz prowadzenia warsztatów byłam też wielokrotnie odpowiedzialna za organizację tych warsztatów, przygotowanie wszystkich potrzebnych rzeczy i tak dalej, co też było dla mnie nowym wyzwaniem i początkowo myślałam, że nie, ja się do takich rzeczy nie nadaję. Ale sprawdza się zasada, że tyle o sobie wiesz, na ile Cię sprawdzono.
  • Prowadziłam pokaz kulinarny podczas Słodkiego Tygodnia Bez Cukru – na zasadzie komentarza na żywo, opowiadania co się dzieje i rozmów z uczestnikami. Czułam się jak prezenter-wodzirej ?. Totalnie nowa dla mnie rola i totalnie nie w moim stylu! To było całkowicie spontaniczne, nie dało się przygotować i wykuć swojej roli na pamięć (co swoją drogą mogłoby być straszne, bo „drewniane” mówienie z pamięci potrafi wszystko zepsuć…), ale tym samym wyszło naturalnie i swobodnie. Wierzcie mi, Ja-Sprzed-Paru-Lat dałabym wszystko, żeby móc zapaść się pod ziemię zamiast wystąpić w takiej roli. Mnóstwo ludzi, mikrofon, nagłośnienie i jeszcze transmisja na żywo na Facebook’u. O kurcze, ja naprawdę to zrobiłam?! (konkretnie my – dwie Gosie, Gosias Team ?)
  • Wystąpiłam w roli eksperta podczas rozmów na ringu – również w czasie Słodkiego Tygodnia Bez Cukru, a wspomniany ring to prawdziwy historyczny ring bokserski w Hali Gwardii, który pełnił rolę sceny. A na tymże ringu znalazłam się obok Kasi Błażejewskiej-Stuhr. I znowu musiałam mówić do mikrofonu i znowu byłam nagrywana, co było dla mnie sporym wyzwaniem, bo ja tego naprawdę niiieee luuubiiię… Ale znowu się udało, nie zapomniałam jak się mówi, język mi się nie zawiązał w supeł i wszystko wyszło jak należy.

fot. Paweł Wiśniewski

  • Napisałam e-book o odchudzaniu – od czasów pracy magisterskiej (hmm, to brzmi jakby to była prehistoria, a nie niewiele ponad rok temu) jest to najdłuższa rzecz, jaką udało mi się napisać. Ale wiecie co? Strasznie fajnie mi się to pisało. Jak weszłam w temat i złapałam wenę, to poszło sprawnie. Pisanie tego e-booka sprawiło mi też ogromną satysfakcję, bo dało mi poczucie, że tworzę coś wartościowego, coś, w co przelewam dużo swojej wiedzy, praktycznych porad, że jest to naprawdę coś, co może pomóc wielu osobom. E-book aktualnie czeka na oprawę graficzną, dlatego nie jest jeszcze dostępny, ale jak już będzie to na pewno na blogu o tym poinformuję.
  • Prowadziłam wykład na temat zasad zdrowego odżywiania dla koordynatorów ogólnopolskiego programu dla szkół „Trzymaj formę” – było to dla mnie nowe doświadczenie, nowe wyzwanie, któremu udało mi się sprostać. Uczestnicy byli zadowoleni, więc pozwolę sobie mniemać, że był to ciekawy i wartościowy wykład ?.

Moje życie zawodowe siłą rzeczy koncentruje się wokół pracy w Fundacji, więc poza nią niewiele wartych wspomnienia rzeczy przychodzi mi do głowy. Tylko różne szkolenia, w których uczestniczyłam, w tym szkolenie SOIT – School Of Insulinresistance Therapy, na którym zaliczyłam egzamin uzyskując tytuł „Specjalisty przyjaznego insulinoopornym„.

 

Blogowo

W kwestii bloga ten rok był bez wątpienia przełomowy – nawet podwójnie. Na początku roku zmieniłam nazwę i zdecydowałam się na prowadzenie bloga pod własnym imieniem i nazwiskiem, oprócz nazwy zmieniłam też wygląd i domenę – czyli adres www. Ale ciągle było mi mało, ciągnęło mnie do dalszych zmian – zmian w kierunku bardziej profesjonalnego bloga, dlatego bliżej końca roku zrobiłam kolejną rewolucję na blogu – przeniosłam go na inną platformę do blogowania, bardziej skomplikowaną ale i dającą większe możliwości. Z tą zmianą wiązała się kolejna zmiana wyglądu – tym razem postawiłam na kolor pomarańczowy jako dominujący i większe zdjęcia na stronie głównej, bo coraz bardziej jestem zadowolona z efektów mojego amatorskiego fotografowania i chciałam je bardziej wyeksponować ?. Wreszcie wypracowałam też – z pomocą utalentowanej graficzki Anity – nowe logo. Oczywiście w 2017 roku napisałam też sporo nowych postów, wymyśliłam kolejne przepisy, a wiem, że niektóre z nich cieszyły się niemałą popularnością, co mnie ogromnie cieszy ?. Mam nadzieję, że w kwestii bloga obrałam właściwy kierunek, który i Wam odpowiada.

Tak wyglądał blog po zmianach na początku roku.

 

Prywatnie

Hmm, w moim życiu prywatnym nie mam się czym specjalnie pochwalić, nie wydarzyło się nic spektakularnego jak ślub (w domyśle mój oczywiście) czy urodzenie dziecka. Byłam bezdzietnym singlem i pozostałam bezdzietnym singlem. Ale rozmyślając co zrobiłam ciekawego w tym roku, coś po raz pierwszy w życiu, to przyszło mi do głowy wejście na Etnę. Co ciekawe było to dokładnie w pierwszą rocznicę obrony pracy magisterskiej – takie świętowanie na wulkanie ?. No więc udało mi się na własnych nogach, sztuk dwie, wejść na Etnę. Co prawda nie dochodzi się do głównego krateru, tylko do jednego z bocznych kraterów zwanego Kraterem Filozofa, ale wrażenia są niezapomniane.

W moim życiu prywatnym dużą zmianą – która nastąpiła bezpośrednio przed świętami Bożego Narodzenia – była bez wątpienia przeprowadzka do własnego mieszkania. W tym momencie stoję przed decyzją co do wyboru mebli i sposobu urządzenia pokoju, więc jest to naprawdę ekscytujące.  Czuję, że zaczyna się nowy rozdział w moim życiu.

 

W ogóle jak tak myślę o tym roku, to mam wrażenie, że w dużej mierze udało mi się swoje życie uporządkować, dojść do ładu z różnymi sprawami, więc mimo, że trudny, to był to rok naprawdę udany i owocny. Mam nadzieję, że dla Was też. Polecam Wam zastanowić się nad Waszym rokiem 2017: Co udało Wam się zrobić, osiągnąć? Co zmieniło się na lepsze w tym roku? Jakie odnieśliście sukcesy? Co zrobiliście po raz pierwszy w życiu?

 

To jest właśnie bardzo fajne, żeby przypomnieć sobie różne pozytywne rzeczy, które się wydarzyły, możecie je zapisać na kartce – starajcie się, żeby było ich jak najwięcej. A może macie ochotę podzielić się w komentarzach swoimi sukcesami i miłymi chwilami? Piszcie śmiało, bardzo chętnie poczytam! Optymistyczne spojrzenie na mijający rok nastraja pozytywnie do nowego roku!

Przy okazji życzę Wam wspaniałego 2018 roku, pełnego sukcesów, niezapomnianych chwil i będącego dużym krokiem do przodu. Oby udało Wam się zrealizować Wasze plany i zamierzenia, a pod koniec 2018 roku obyście mogli wypisać na kartce jeszcze więcej pozytywnych zdarzeń niż w tym roku. Pozdrawiam Was mocno i trzymam kciuki!

 

Zdjęcie na górze na licencji CC0, pixabay.com