Porady

Jak wprowadzać zmiany?

Jednym z celów, jakie mi przyświecały zakładając bloga, było zachęcanie do poprawienia swoich nawyków żywieniowych, co staram się robić od tych (póki co) kilku postów. Teraz chciałabym napisać, jak wprowadzać zmiany w swoim sposobie żywienia i na co zwrócić uwagę.
  1. Cel, który sobie wyznaczamy musi być realny do osiągnięcia.
  2. Potrzebujemy właściwej motywacji.
  3. Zmiany należy wprowadzać stopniowo.
  4. Zmiany, które wprowadzamy powinny być trwałe.
Jest bardzo wiele elementów, które składają się na zdrowe odżywianie. Ciężko wymagać, żeby ktoś bezwzględnie przestrzegał wszystkich zasad, zawsze, wszędzie i w każdej sytuacji, odżywiał się według sztywnych reguł, z zegarkiem w jednej ręce, a z wagą w drugiej. Nie, nie o to chodzi, jesteśmy ludźmi, dążenie do perfekcji jest tak naprawdę drogą donikąd. Nie przeceniajmy swoich możliwości – musimy zaplanować to, co faktycznie jesteśmy w stanie osiągnąć.
Zdrowie, dobre samopoczucie, długie życie, wymarzona sylwetka, ładna cera, mocne włosy i paznokcie, silne mięśnie, płodność, prawidłowy wzrost i rozwój u dzieci – to niektóre z powodów, dla których warto zadbać o swoje odżywianie. Nie ważne, jaką motywację sobie znajdziemy, ważne, żeby była i była skuteczna. Bo bez motywacji bardzo ciężko cokolwiek zrobić – jak to w życiu.
Prawidłowe odżywianie to droga, a każda zmiana, którą wprowadzamy to krok do przodu. Oczywiście zmiany mają być zmianami na lepsze 😉 I bardzo ważne jest, żeby nie zrobić za jakiś czas kroku do tyłu, nie powrócić do złych nawyków. Typowy błąd: ktoś, jak to się mówi, „przechodzi na dietę” – z dnia na dzień totalnie wywraca swoje dotychczasowe odżywianie do góry nogami. Planuje sobie, że „będzie na diecie” przez przykładowo 2 tygodnie. I męczy się z tą dietą, jest nieszczęśliwy, zły i odlicza te 14 dni do końca, wykreśla je w kalendarzu z niecierpliwością oczekując tego cudownego dnia (zaznaczonego kółeczkiem albo serduszkiem), kiedy jego męka się skończy i wreszcie będzie mógł zjeść to, na co ma ochotę, a co mu się śni po nocach… I ostatecznie po takiej „cudownej diecie” nie dość, że nie jest lepiej, to jest nawet gorzej. Dlatego proszę, zrozumcie – to nie ma sensu. Zmiany trzeba wprowadzać stopniowo, nie wszystkie naraz ale na stałe.
Zmiany, do jakich zachęcam, a które naprawdę są realne do wprowadzenia (udowodnione na rodzinie):
  • zmniejszyć spożycie produktów wysokoprzetworzonych
  • zmniejszyć spożycie soli
  • zmniejszyć spożycie cukru
  • zmniejszyć spożycie mięsa, wędlin i wybierać chude mięso, wędliny
  • ograniczyć smażenie i smażyć w mniejszej ilości tłuszczu
  • zwiększyć spożycie warzyw i owoców
  • zwiększyć spożycie mleka i napojów mlecznych
  • zwiększyć spożycie produktów pełnoziarnistych
  • zwiększyć spożycie ryb
  • jadać 4-5 posiłków o regularnych porach
Oczywiście, tak jak pisałam, zachęcam do wprowadzania tylko kilku (dwóch, trzech, czterech, nawet jednej – jak komu pasuje) na raz. I stopniowo. Czasami ciężko jest zrobić jeden duży krok, ale można zrobić kilka mniejszych. Przykładowo: jak ktoś jada 3 posiłki dziennie, to niech spróbuje wprowadzić jeden dodatkowy, na początek niekoniecznie codziennie – tak, żeby się stopniowo przyzwyczajać i małymi krokami dążyć do tego, żeby jeść codziennie te 4-5 posiłków. Jeżeli ktoś słodzi herbatę, powiedzmy, 2 łyżeczki, to niech spróbuje słodzić 1,5 łyżeczki aż się przyzwyczai, potem 1 łyżeczkę znowu przez jakiś czas i tak stopniowo powinno mu się udać zrezygnować. Ale jeżeli za żadne skarby nie wypije gorzkiej herbaty, to może ją nadal słodzić, tylko po prostu mniej. Każda taka zmiana to ogromny sukces i krok w stronę zdrowego odżywiania. Zresztą napisałam „zmniejszyć/ograniczyć” a nie „zrezygnować” czy „wyeliminować”. Metodą małych kroczków można naprawdę przyzwyczaić się do mniej słodkich rzeczy, mniej słonych, mniej tłustych itp. Prawidłowe odżywianie ma być przyjemnością a nie katorgą, można czerpać ogromną satysfakcję ze zdrowego jedzenia i zrobić coś dla siebie.
To jak? Do dzieła? Będę trzymać kciuki!

Zdjęcie: Petr Kratochvil, na licencji CC0